Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Top

Nie skomentowano

Uczta w Lunaparku

Uczta w Lunaparku

Pod hasłem „Uczta” znajdziemy zabawny wierszyk, pióra kustosza naszego Muzeum Regionalnego, który obrazuje działania integracyjne początków XXI wieku w naszym miasteczku.

Działał wtedy „pełną parą” Trzebnicki Klub Cyklistów „Na Pedał”, którego aktywnymi uczestnikami było małżeństwo: Halinka i Wojtek Bolisęgowie. Spotykaliśmy się nie tylko na rowerowych wycieczkach, lecz także przy innych możliwych okazjach. Jedną z nich była majówka na działce przy ul. Obornickiej. Poza cyklistami z prezesem TKC Piotrem Kołodziejczykiem, uczestniczyli w nim Państwo Kustoszostwo Lucyna i Zbyszek Lubicz-Miszewscy. Gośćmi specjalnymi byli duchowni z parafii św. Jadwigi: ks. Antoni Kiełbasa, który w tym czasie prowadził comiesięczne spotkania „Zabytki Trzebnicy na nowo odczytane”, ks. Jerzy Olszówka i ks. Jerzy Morański, a także organista trzebnickiej bazyliki Włodzimierz Ruciński.


Wpis do kroniki gości
W Lunaparku Haliny i Wojtka Bolisęgów.
z podziękowaniem za 4-godzinne wczasy pod lipą
14 maja 2005 r.
– Lucyna i Zbigniew Lubicz-Miszewscy

Tu gdzie zaczarowane błonie
gdzie krzew Mojżesza światłem płonie
gdzie kwiatów kobierce w nocy świecą
gdzie chwastów nie znajdziesz (nawet ze świecą!)

Płonie ognisko i szumią drzewa
Bolisęga jest wśród nas!
Tu blisko ziemi i nieba
Spokojniej wreszcie płynie czas

Za nami praca stres obowiązki
nad nami lipowe majowe gałązki
koncerty kosów i skowronków
a pod stopami dywany leśnych dzwonków

Na stołach z rogu obfitości
sypią się rarytasy dla gości:
rożki z różą i frykasy
koreczki i ananasy

Dla wszystkich zacnych gości
z piwnicznej alkowy
lecą wyborne (zimne) trunki do
gorących pysznych różności
Rozmowy i śpiewy
winnego elitarnego grona
płyną w wysokich rejestrach
hen, hen do… Nieboskłona!

Tu młodziki i oldboje
wyśpiewują rowerowe przeboje
Kowalski ma w „repertuerze”
głośne śpiewy na rowerze

Słonie uszy zasłaniają
gdy Wojtkowi głos oddają
wściekłe robią się tu krówki
gdy Kowalski śpiewa „Mrówki”

Aż z góry spoglądają
przebudzeni Anieli
– ach czy te Bolisęgi
nie mogą poczekać
– choćby do niedzieli?

Wojciech Kowalski

Następny wpis

To jest popularny wpis

Skomentuj