Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Top

Nie skomentowano

Światłocienie i kryształy

Światłocienie i kryształy

Dorobek artystyczny Mieczysława Miszewskiego jest dorobkiem zamkniętym. Zmarły 13 czerwca 1973 r. poeta i artysta plastyk pozostawił po sobie trzy tomiki poetyckie oraz pokaźny zbiór wycinanek i innych prac plastycznych. Pozostawił także po sobie pamięć człowieka o urzekającej osobowości i wyjątkowym uroku.

Urodził się 8 czerwca 1912 r. w Zakopanem, gdzie spędził lata wczesnego dzieciństwa. I fakt ten jest znaczący w jego biografii. Zakopane utrwaliło w nim fascynujące łatwe do odczytania w jego twórczości poetyckiej i plastycznej. Umiłowanie do Podhala i góralszczyzny, zainteresowanie sztuką ludową, przyrodą i ornamentem podhalańskim stanowiły motyw, który inspirował jego wyobraźnię i kształtował jego wrażliwość. Był góralem z wyboru i cech charakteru. Mimo, że większość życia spędził na nizinach – we Lwowie i w Trzebnicy.

Szkołę średnią ukończył w 1933 r. w Trembowli. Po odbyciu rocznej służby wojskowej zapisał się na Wydział Farmacji Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie i ukończył go w przeddzień wojny – dyplom magistra farmacji otrzymał 25 czerwca 1939 r. Brał udział w kampanii wrześniowej jako dowódca grupy sanitarnej. Pracował we Lwowie w weterynaryjnej inspekcji sanitarnej, w latach 1941 – 1944 był asystentem Katedry Farmakognozji UJK oraz kierownikiem aptek we Lwowie, Husiatynie i w Stryju. Po wojnie, przez Sanok, Szczakową i Środą Śląską – bo poprzez te miasta wiodły drogi jego pracy zawodowej – trafił do Trzebnicy na Dolnym Śląsku. Spotkanie z miastem odnotował w jednym z wierszy:

Trzebnica

Spośród zagubionych w drodze miast
zostało jedno,
miasto starych metafor

o żebrach spopielałych
o domach bez ścian i dachów
i klamrą wiatru spięty
rym barokowy
nad sarkofagiem świętej Jadwigi.

Po marmurowych witrażach
ślizga się czas
i z wolna kruszy dym kadzideł.

A w święta Lucjan Rydel
gra na organach barw
swój narodowy strój.

Trzebnica „miasto starych metafor” stała się jego ojczyzną z wyboru. Być może odnalazł w nim i w krajobrazie otaczających ją Kocich Gór jakąś, jemu tylko wiadomą, metaforyczną jedność z obrazami przetrwałymi z dzieciństwa. A na pewno – odnalazł w niej, po latach wędrówek i tułaczki, miejsce w którym chciał osiąść na stałe, zagnieździć się i w nim pozostać.

Świat dni zwyczajnych
to mój skarb
wyrwany życiu z rąk.
Z gruszek na wierzbie mały sad
i jeszcze mniejszy
dom…

– potwierdził ten wybór w wierszu datowanym 20 czerwca 1956 r., a zatem w parę tygodni po objęciu stanowiska kierownika apteki Szpitala Powiatowego w Trzebnicy.

Praca w Trzebnicy dała mu stabilizację życiową i często wyznawaną satysfakcję – obowiązki pełnił z jemu tylko właściwą gorliwością i… fantazją. Pewne, chociaż nigdy nie zadawalające, zabezpieczenie potrzeb materialnych rodziny sprzyjało podjęciu pracy twórczej. Lata 1956-1964 były okresem urodzajnym w wiersze i wycinanki, a także porą pełnej dojrzałości intelektualnej artysty.

W 1966 r. przeżył rozczarowanie – „gruszkami na wierzbie” okazały się jego marzenia o życiu uładzonym, sprawiedliwie dzielonym między apteką, pracownię i bibliotekę. Poczucie krzywdy i nie docenienia własnej twórczości i działalności społecznej doprowadziło go do izolacji i samotności. Zmienił pracę – w 1967 r. został kierownikiem apteki Szpitala Zakaźnego w Będkowie. I ponownie powrócił – z nową wiarą w użyteczność twórczego działania – w świat kryształów i światłocieni. W latach 1966 – 1973 napisał cykl miniatur poetyckich i aforyzmów zajmujących znaczące miejsce w jego dorobku literackim, a także brał udział w kilkunastu zbiorowych i indywidualnych wystawach. „Zasnąłem na czczo – kłamstwa są luksusem” – wyzna w jednym z aforyzmów, aby w innym dopowiedzieć: „Nawet człowiek się potknie, gdy mu nogę podstawią”.

Zmarł nagle – niespodziewanie dla wszystkich, którzy go znali – 13 czerwca 1973 r. Miał zaledwie 61 lat i rozległe plany twórcze na przyszłość.

II
Był poetą. Wiersze zaczął pisać wcześnie – na ławie szkolnej w Trembowli. Debiutował w latach wojny. Pierwsze wiersze opublikował w wydanym w warunkach konspiracyjnych zbiorze poetyckim – „Przekroje”. Należał wówczas do lwowskiej grupy poetyckiej „Żagiew” wspólnie z Marią Bielecką – Kasprowiczową, Henrykiem Grebem, Leszkiem Golińskim, Henrykiem Gruszkowskim, Tadeuszem Forowiczem, Bronisławem Królem i Leszkiem Majewskim. Był organizatorem spotkań literackich oraz współwydawcą i kolporterem prasy podziemnej.

Po wojnie, w 1947 r., katowicka „Odra” i „Tygodnik Powszechny” zamieścił jego utwory poetyckie napisane jeszcze w latach wojny. W latach 1956-1960 liczne wiersze Mieczysława Miszewskiego ukazywały się przede wszystkim w pismach wrocławskich – w „Nowych Sygnałach”, „Wrocławskim Tygodniku Katolickim”, „Poglądach”, „Odrze”, „Gazecie Robotniczej”, „Słowie Polskim”, a także w „Tygodniku Kulturalnym”, „Przemianach” i w „Idisze Szriftn”.
W 1957 r. w serii arkuszy poetyckich prezentujących poetów środowiska wrocławskiego, ukazał się zbiór wierszy Mieczysława Miszewskiego – „Poręcze świateł”. Ten spóźniony, ale przecież nie odosobniony w owych latach, debiut czterdziestopięcioletniego poety przyjęty został życzliwie przez krytykę literacką.

Pierwsze wiersze pisał w manierze młodopolskiej. Dopiero w latach pięćdziesiątych zasmakował w ascezie słowa – pisał wiersze oszczędne, wyważone, o rozbudowanej, ale zdyscyplinowanej metaforze. Wyznawał zasadę: najmniejszą ilością słów wypowiedzieć własną prawdę o świecie. W debiutanckim arkuszu poetyckim pominął wiersze wcześniejsze – pisane w latach wojny i tuż po wojnie. Skazał je na zapomnienie. Chociaż wiele z nich na taki los nie zasługiwało. Jednym z nich jest wiersz napisany w 1944 r. – „Jesień”.

Jesień

Patrzy dzień zamyślony w twarz starego lata,
jak przez gęstą sieć zmarszczek przedziera się błękit.
Słońce smagłym ramieniem węzły chmur rozplata
rzucając wokół siebie roześmiane dźwięki.
Żyzne sady metafor wróżę uśmiechem słowom.
Z jabłoni wpół objętej płomieniem bursztynu
spada chwili dojrzałej złotousty owoc
W dłonie pełne jesieni i przyjaznych rymów.

W 1958 r nakładem Ossolineum, ukazał się tom wierszy – „Imiona niepokoju”, w którym obok wierszy Mieczysława Miszewskiewgo zaprezentowano utwory poetyckie Mariana Jachimowicza, Tymoteusza Karpowicza, Jerzego Bogdana Kosa, Kazimierza Koszutskiego, Teofila Kowalczyka, Elżbiety Miłanczówny, Tadeusza Zelenaya i Jakuba Zonszajna. Cykl wierszy Mieczysława Miszewskiego zamyka wiersz p.t. „Dzban”, który był ozdobą tomu.

Dzban

Przed obudzeniem
kruchych form
zaczyn gliniany.

Na osi śmigłych rąk
bąk wirujący.
Narastająca
próżnia
przemian.

Kształt.

I oto
stoi pusty dzban
u stóp
mojego
cienia.

W 1959 r. Polskie Wydawnictwo Muzyczne opublikowało pieśń Stanisława Wiechowicza – „Jesień” do tekstu jednego z wierszy poety. Sprawiło mu to ogromną radość – muzyka stanowiła bowiem jedną z jego pasji serdecznych. W tym samym roku, w Wydawnictwie Śląsk, ukazał się następny tomik poetycki Mieczysława Miszewskiego – „Elementy”. Zamyka go wiersz znamienny dla jego poszukiwań artystycznych w owych latach:

Łza

To tylko kropla niepokoju
okrążające łuki gniazd,
do których wraca
zła pogoda.

Mieczysław Miszewski przyjęty został do Związku Literatów Polskich, brał czynny udział w życiu literackim Wrocławia. Polskie Radio kilkakrotnie nadało jego audycje poetyckie, w pismach społeczno-literackich, a zwłaszcza w miesięczniku „Odra” oraz w kolumnie literackiej „Służby Zdrowia” ukazywały się jego wiersze.

Po 1963 r. publikował rzadziej. Swoje zainteresowania skierował przede wszystkim w stronę twórczości plastycznej –główną formą jego wypowiedzi artystycznej stała się wycinanka. W stylistycznej mądrości ornamentu poszukiwał odpowiednika słowa poetyckiego. Pisał: „Wiersze dopowiadają te wszystkie przemilczenia i luki w wyrazie, jakie się mogą zdarzyć w pracach plastycznych. Prace plastyczne dopełniają możliwe do ujawnienia białe plamy w wierszach”.
Dorobek literacki Mieczysława Miszewskiego jest skromny ilościowo – obejmuje bowiem około 300 utworów poetyckich rozproszonych w czasopismach i zebranych w trzech tomikach wierszy. Trzeci, już pośmiertny tomik poetycki – „Światłocienie”, wydany w 1975 r. przez Ossolineum pod redakcją i ze wstępem Jacka Łukasiewicza, obejmuje większość wierszy napisanych po 1955 r. W rękopisach pozostałych po poecie, zachowało się dzięki zapobiegliwości żony poety – Danuty Miszewskiej, kilkadziesiąt wierszy, miniatur poetyckich i aforyzmów, które nie były dotąd publikowane. Autor zamierzał je zebrać w osobny zbiór – pracował nad nimi, przygotowywał ich książkowe wydanie.
Zachowane w archiwum domowym poety wiersze i aforyzmy wydane zostały w 1979 r., wraz z towarzyszącymi im reprodukcjami wycinanek, w zbiorze p.t. „Wycinanki”. Cykl poetycki otwiera wiersz „Kocie Góry”, który znalazł należne sobie miejsce wśród wierszy o Trzebnicy.

Kocie Góry

Trochę bieli
zimującej
po wąwozach

Wschód zieleni
u podnóża
wzgórz kwietniowych

Parę niedziel
wyprzężonych
z kalendarza
letnich godzin

Słońca jesień
przystrojona
w słoneczniki
gwiazd milczących

I pleśń szronu
pełzająca
sennym grzbietem
Kocich Gór

Ostatnie utwory poetyckie Mieczysława Miszewskiego mają istotne znaczenie dla poznania i zrozumienia całej jego spuścizny literackiej, a także dla poznania jego poglądów filozoficznych i upodobań artystycznych. Są poetyckim przekazem wartym ujawnienia. I trwałej pamięci.

III
Był artystą plastykiem. Pracował w papierze, drewnie i metalu. Wypowiedź poprzez znak graficzny i symbol wyrażony środkami plastycznymi traktował jako dopełnienie określenia świata słowem poetyckim. O związkach tych powie w wierszu „Wycinanka”:

Słowom czasu zabrakło…
tylko zarys obnażonych z kształtu
linii
jak nieśmiały
gotyk traw
wraca nocą w kryształowej
bieli
snu.

Twórczość plastyczną i poetycką rozpoczął nieomal równocześnie. Wydany przez lwowską grupę poetycką „Żagiew” zbiór wierszy – „Przekroje”, zawierał zarówno jego pierwsze wiersze, jak i pierwsze, znane dzisiaj, prace plastyczne. Wspólnie z Tadeuszem Forowiczem był ilustratorem książki. Graficzne przerywniki i ornamenty Mieczysława Miszewskiego, a także inne prace z tego okresu, nawiązują w wyraźny sposób do stylizacji secesyjnej. Ale już noszą ślady jego indywidualności. I zapowiedź odrębności i oryginalności prac późniejszych.

W pierwszych latach po wojnie zauroczył go folklor podhalański. Był jego miłośnikiem i znawcą. Prawie każdy urlop spędzał na pieszych wędrówkach w Tatrach, Gorcach i Pieninach. Z każdej wyprawy przywoził nowe szkice wycinanek i bruliony wierszy. Fascynowało go zdobnictwo i snycerstwo drewnianych kościółków Podhala oraz surowe zdobnictwo ludowe wsi podtatrzańskich. Miejscem, którego nigdy nie pominął w tych wędrówkach był kościółek w Dębnie. Odnalazł w nim nie tylko wspomnienia z dzieciństwa, ale również – niewyczerpalne źródło refleksji i inspiracji artystycznych.
Studia nad ornamentem i wycinanką ludową doprowadziły Mieczysława Miszewskiego do eksperymentów z papierem, jako tworzywem artystycznym. Ujawnił jego walory w kilku cyklach wycinanek, które zajmują centralne miejsce w jego dorobku plastycznym. Wycinanki Mieczysława Miszewskiego, bo tak najczęściej nazywał swoje oryginalne formy plastyczne, nie wiele mają wspólnego z powszechnie znanymi wycinankami ludowymi z Kurpiów, Podhala i okolic Łowicza. Różni je od nich zarówno technika ich wykonania, jak i koncepcja artystyczna, której zostały podporządkowane. Są samodzielnymi utworami plastycznymi, nie mają charakteru ilustratywnego, ani zdobniczego, wykorzystują różne faktury i barwy tworzywa dla wydobycia efektów przestrzennych i zasugerowania rucha płaszczyzn i elementów. Żyją własnym życiem.

Kryształy, gwiazdy, gotyki, ogniwa, przestrzenne – nazywa cykli wycinanek przywołują źródła inspiracji ich twórcy. Mikroskopowy obraz komórki i płatka śniegu, światło rozczepione we wnętrzu kryształu, żyłkowanie liścia, „nieśmiały gotyk traw” i słupy wysokiego napięcia. Artysta przetwarzał obserwacje w najprostsze elementy, poszukiwał dla nich nowego ładu, budował z nich nowe struktury – wypowiadał przez nie swoją wizję świata. I swoje własne wzruszenie.
Proces powstawania wycinanek był żmudny i skomplikowany. Wymagał benedyktyńskiej pracowitości i cierpliwości – praca nad niektórymi wycinkami trwała kilka dni, a najczęściej – kilka tygodni.

Najpierw był pomysł, a to zawsze oznaczało odkrycie nowego motywu, który był punktem wyjścia do całej kompozycji wycinanki. Artysta kreślił w szkicowniku kolejne warianty pracy. Rozety, gwiazdy, prostokąty i formy o kształtach nieregularnych, rozchwianych. Następnym etapem było ustalenie, pozostających w harmonii z motywem nadrzędnym, powtarzających się znaków i ich sekwencji, które wypełniały konstrukcję wycinanki. Kiedy, kreślona zazwyczaj ołówkiem, graficzna koncepcja wycinanki była już gotowa następował etap najtrudniejszy – przeniesienia jej rysunku na kreślarski papier milimetrowy. To stadium pracy nad wycinanką nadawało jej ostateczny kształt.
Do arkusza z rysunkiem wycinanki artysta podpinał od jednego do pięciu arkuszy papieru. Dobierał je starannie, już z myślą o kolorystycznej harmonii wycinanki z tłem. Najczęściej był to papier biały, rzadziej – czarny, niebieski i w różnych odcieniach czerwieni. A także o zróżnicowanej fakturze, grubości i różnej gładkości powierzchni. Narzędziem pracy artysty był skalpel lub krótki, oprawiony w skórę nóż.

Wycinanki – wbrew swojej nazwie – nie były wycinane, a wyrzynane. Przypięte do deski arkusze nacinane były po liniach widocznych na papierze kreślarskim. Milimetr po milimetrze, z ogromną precyzją i z wielką dbałością o każdy szczegół. Zazwyczaj z tej samej formy powstawało kilka prac – różniły się jedynie kolorem lub fakturą papieru.
Końcowym etapem było dobranie odpowiedniego tła. Najczęściej był nim papier biały, granatowy lub bordowy. Rzadziej, bo tylko w kilku przypadkach, szare płótno. Papier wybrany na tło wycinanki naklejany był zazwyczaj na karton. Rozmiary tła zależały od wielkości wycinanki i od jej kształtu – największe prace rzadko przekraczały 1 m2, najmniejsze – miały około 20 cm2 powierzchni. W zasadzie na płaszczyźnie tła artysta umieszczał jedną wycinankę. Tylko w trzech pracach położył obok siebie dwie różnokształtne wycinanki stanowiące jedną kompozycję. O wiele częściej stosował natomiast nakładanie na siebie dwu wycinanek o tych samych kształtach, różniących się kolorem, z niewielkim ich przemieszczeniem wobec siebie. Dawało to efekt przestrzenności i ruchu. Prace były zazwyczaj dwubarwne – najczęściej czarne lub ciemnoniebieskie wycinanki na białym tle. W kilku wycinankach artysta wprowadził dodatkowy kolor w kompozycję samej wycinanki.

Przedstawiając proces powstawania wycinanek Mieczysława Miszewskiego oraz technikę pracy nad nimi pragnę przede wszystkim podkreślić różnice między nimi, a wycinankami ludowymi. Odrębności stosowanych technik są zasadnicze. Odrębności stosowanych technik są zasadnicze. Warto natomiast wskazać na pewne podobieństwo między techniką stosowaną przez Mieczysława Miszewskiego, a sposobami przyjętymi w zdobnictwie podhalańskich kościołów. Wycinane w podobny sposób papierowe patrony służyły jako negatyw wzorów odbijanych i następnie malowanych na drewnie. Być może z nich wywodzą się samodzielne i trudne do zakwalifikowania do znanych form plastycznych prace Mieczysława Miszewskiego, zwane przez niego wycinankami, lub rzadziej – ornamentami.

Pierwsze wycinanki Mieczysława Miszewskiego miały kształt rozet i wykazywały pokrewieństwo z ornamentyka secesyjną. Późniejsze prace, wykonane po 1950 r., nawiązywały do folkloru podhalańskiego. Znamienna była dążność artysty do coraz większej syntezy i prostoty. Można ją prześledzić analizując kolejne etapy jego poszukiwań i eksperymentów. Przetwarzanie różnorodnych struktur materii prowadziło w zapisie plastycznym do poszukiwań takiej formy wypowiedzi, która by miała właściwości symbolicznego oddziaływania, jak słowo poetyckie w wierszu. Wycinanka – wiersz, wycinanka – wypowiedź poetycka. Pisał o tych związkach: „Zamienić słowo w obraz, w formę plastyczną zamknąć strofę wiersza – uczynić je nośnikami tego samego wzruszenia, które ukazuje świat w jego prawdziwych barwach i wymiarach”.
Pierwszą publiczną prezentacją wycinanek Mieczysława Miszewskiego była wystawa prac plastyków – amatorów Ogniska Kultury Plastycznej we Wrocławiu – w marcu 1957 r. W latach 1957 – 1973 Mieczysław Miszewski brał udział w 38 wystawach zbiorowych i indywidualnych zorganizowanych między innymi we Wrocławiu, Trzebnicy, Sokołowsku, Kudowie Zdroju i Mieroszowie. Recenzenci pisząc o nich podkreślali ich walory artystyczne. Oto przykłady:

„Zabiegi artystyczne Miszewskiego są bardziej typu intelektualno–formalnego niż dekoracyjnego, choć ten aspekt w końcowym efekcie ma bardzo duże znaczenie. Bogaty repertuar pomysłów wypracowuje artysta samodzielnie lub przetwarzając ornamentykę ludową – szczególnie podhalańską. Nie ma tu jednak etnograficznej dokumentacji, gdyż wzory ludowe są tylko inspiracją przetransponowaną technicznie w formy o posmaku czysto estetycznym. Oryginalne bogactwo pomysłów mieści się w szerokich ramach ludowo–dekoracyjnych, finezyjnie wyrafinowanych i uwspółcześnionych… Jego lapidarne i przejrzyste kompozycyjnie wzory kryją w sobie dziesiątki cennych pomysłów i lata ciężkiej pracy”. (Krystyna Ziętkiewicz, „Wiadomości”).

„Mieczysław Miszewski… interesuje się ornamentem ukazanym w metalu, papierze, drzewie i nawet w wełnie. Zrobił projekt kilimu. Jego piękne, oryginalne wycinanki powstają z jednej płaszczyzny papieru (bez składania), przy pomocy chirurgicznego lancetu”. (Elżbieta Szpitalak, „Słowo Polskie”).

„Istotą twórczości Miszewskiego jest jego wyjątkowa inwencja, wyobraźnia artystyczna, smak plastyczny i umiłowanie piękna, które sprawiają, że z równym powodzeniem uprawia różnorodne style plastyczne, nawiązujące tak do polskiego folkloru, jak i do awangardowych kompozycji współczesnych”. (Tomasz Strzelecki, „Służba Zdrowia”).

„Twórczość plastyczna Mieczysława Miszewskiego przepojona jest duchem kultury narodowej, szczególnie podhalańskiej (np. nawiązanie do parzenicy pdhalańskiej)… W tej dziedzinie, zdaniem wielu krytyków, osiągnął znakomite wyniki, na skalę europejską”. (Henryk Wolniak, „Słowo Polskie”).

Pierwsza indywidualna wystawa prac plastycznych Mieczysława Miszewskiego odbyła się w Trzebnicy we wrześniu 1964 r. Z innych na odnotowanie zasługują: wystawa wycinanek oraz prac w metalu i w drewnie we wrocławskim Klubie Związków Twórczych (marzec 1970), w Dzielnicowym Domu Kultury Wrocław – Krzyki (maj 1970), w Klubie Nauczycieli (listopad 1971), a także objazdowe wystawy wycinanek zorganizowane przez Biuro Wystaw Artystycznych we Wrocławiu od grudnia 1970 do maja 1971 r., w kilku miejscowościach Dolnego Śląska. W 1965 r., oraz w latach późniejszych Mieczysław Miszewski przekazał kilkanaście swoich prac Muzeum Farmacji w Krakowie – stanowią stałą jego ekspozycję.

Reprodukcje wycinanek Mieczysława Miszewskiego ukazywały się na łamach prasy. Zamieściły je zarówno pisma wrocławskie – „Odra”, „Wiadomości”, „Słowo Polskie” i „Gazeta Robotnicza”, jak również „Tygodnik Kulturalny” i „Służba Zdrowia”. Spory ich wybór ukazał się w pośmiertnych zbiorach poetyckich Mieczysława Miszewskiego – „Światłocienie” i „Wycinanki” stanowiąc ważne dopowiedzenie do zawartych w nim wierszy. Również w ostatnich latach reprodukcje wycinanek zamieszczane były w roczniku regionalnym „Brzask” oraz w dolnośląskim roczniku literackim „Pomosty”.

Papier był najważniejszym, ale nie jedynym tworzywem jakim posługiwał się Mieczysław Miszewski. Pracował również w drewnie i metalu. Projektował kilimy, ornamenty użytkowe i wzory koronek. Jego drewniane zydle i ławy były konstrukcjami prostymi i funkcjonalnymi. Metalowe konstrukcje lamp i kinkietów powtarzały wzory i układy przestrzenne podobne do tych, jakie ujawniał w wycinankach. Również w metaloplastyce inspirowały go motywy góralskie i struktury nieorganiczne oraz fascynowały go tajemnice symetrii i efekty uzyskiwane poprzez organizowanie w jedną harmonijną bryłę metalu, szkła i światła.

IV
Był humanistą i działaczem regionalnym. Te szczególne cechy jego osobowości pozostawały ze sobą w harmonii i wzajemnie siebie warunkowały. W końcu lat pięćdziesiątych Mieczysław Miszewski włączył się, z właściwym mu zapałem i energią, w krąg różnorodnych działań podjętych w Trzebnicy na rzecz upowszechnienia kultury. Był współzałożycielem powołanego do życia w 1960 r. Towarzystwa Miłośników Ziemi Trzebnickiej. Jako–przewodniczący sekcji imprezowo–odczytowej tego stowarzyszenia, a następnie jego wiceprezes, organizował konkursy i wystawy malarskie, sympozja i sesje popularnonaukowe. I była to, w owych latach, działalność pionierska i nowatorska. Tym bardziej, że pomysły, które podpowiadał i inicjatywy, które wspólnie z innymi podejmował, przełamywały schematy, dotyczyły spraw istotnych, zaspokajały autentyczne potrzeby społeczne.

Organizowanie w Bibliotece Powiatowej „Wieczory przy kawie” stały się okazją do spotkań z wieloma wybitnymi przedstawicielami polskiej kultury i nauki. Stały się także okazją do zintegrowania miejscowego środowiska inteligenckiego. Na „Sejmikach Kultury i Turystyki” podjęto rozważanie nad szansami rozwojowymi miasta i regionu. I wiele z tych szans w późniejszym czasie wykorzystano. Poprzez Dni Trzebnicy – zorganizowane po raz pierwszy w 1963 r. z okazji 825 – lecia miasta –przybliżono jego mieszkańcom nie tylko historię regionu, ale i ukazano te jego tradycje – narodowe i społeczne – które są żywe po dzień dzisiejszy. Sympozja poświęcone wybranym problemom kultury i medycyny zyskały żywy rezonans w kraju.

Działalność organizatorska, wygłaszanie odczytów, praca w zespole redakcyjnym nad pierwszą monografią Ziemi Trzebnickiej, która ukazała się nakładem Ossolineum w 1963 r., były dla Mieczysława Miszewskiego nie tylko realizacją własnej koncepcji stylu życia, ale i zarazem doświadczeniem, które pozostawiło trwały ślad w jego twórczości artystycznej.

Kiedy w 1965 r. podjęto w Trzebnicy próbę zorganizowania po raz pierwszy w kraju Tygodnia Kultury Zdrowotnej jako, jak to określano w założeniach programowych, zintegrowanego działania na rzecz kultury niepodzielnej, wśród organizatorów Tygodnia znalazł się również Mieczysław Miszewski. Idee upowszechniania kultury traktowanej uniwersalnie, bezprzymiotnikowo stały mu się szczególnie bliskie.

W programie pierwszego Tygodnia Kultury Zdrowotnej, a także Tygodni organizowanych w latach późniejszych, obok wystaw malarskich, spotkań z ludźmi nauki i sztuki oraz różnorodnych imprez kulturalnych i rozrywkowych adresowanych do masowego odbiorcy znalazły się również konkursy higienizacyjne, odczyty o zdrowiu i chorobie, a także – sympozja, konferencje i sesje poświęcone wybranym problemom zdrowia publicznego.

O potrzebie szerzenia kultury zdrowotnej na równi z innymi dziedzinami kultury mówił Mieczysław Miszewski na I Kongresie Kultury Polskiej, w którym uczestniczył jako delegat województwa wrocławskiego. Zgłoszone przez niego wnioski zyskały aprobatę środowiska medycznego.

Działalność społeczna Mieczysława Miszewskiego przyniosła mu wiele dyplomów uznania – odznaczony został m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi, odznaką Zasłużonego Działacza Kultury. Przysporzyła mu również wielu rozczarowań i goryczy. Niepowodzenia traktował z wyrozumiałością wobec ludzkich ułomności i niekompetencji. Wierzył w słuszność swojego postępowania. I ta wiara była przyczyną, że po okresach niepowodzeń powracał z nowym zapałem i ze zdwojona energią do pracy wśród ludzi i dla ludzi.

Trzebnica była najważniejszym,. ale nie jedynym ośrodkiem działalności społecznej Mieczysława Miszewskiego. Brał również czynny udział w pracach wrocławskiego oddziału Związku Literatów Polskich jako członek Sądu Koleżeńskiego i Komisji Rewizyjnej. Wrocławianie i mieszkańcy Dolnego Śląska znali go nie tylko jako autora wierszy publikowanych w prasie, ale również z licznych spotkań autorskich i wystaw plastycznych. W 1967 r. Mieczysław Miszewski uczestniczył w założycielskim zjeździe Unii Polskich Pisarzy Medyków. Od tego czasu datował się aktywny udział w pracach Unii, jako współorganizatora sympozjów, konferencji i spotkań literackich.

Działalność Mieczysława Miszewskiego pozostawiła trwały ślad w dorobku społecznym i kulturalnym Dolnego Śląska, a zwłaszcza w dorobku regionu z którym związał się więzami serdecznymi – Ziemi Trzebnickiej.

Jerzy Bogdan Kos

Skomentuj