Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Top

Nie skomentowano

Skarbiec Ziemi Trzebnickiej

Skarbiec Ziemi Trzebnickiej

Popatrz, człowieku, na ten stos staroci,
Którego czas niszczy i słońce nie złoci.
A korniki z pleśnią pospołu tańcują,
Ten wytwór rąk ludzkich na potęgę psują!
To wszystko ratować ja chcę i ja muszę!
Bo taką rogatą mam ja chłopską duszę!
Korniki wygonię, a pleśń wycałuję
Dorobek rąk ludzkich jeszcze uratuję!

Marian Kowalski

Gdy wchodzimy na teren Małego Muzeum Ludowego u Kowalskich w Marcinowie (3 km na północny zachód od Trzebnicy), znajdujemy się nagle w zupełnie innym świecie, innej rzeczywistości. Tu czas się zatrzymał, a właściwie cofnął od dobrych 50-100 lat. Skansen położony jest nad strumykiem, wśród zieleni. Przechodząc przez mostek nad rzeczką przez ozdobną bramę z sówką i kotkiem z napisem powitalnym, przechodzimy aleją sosnową (orzeźwiający zapach igliwia i świergot ptaszków) – ulicą Henryka Sienkiewicza, idziemy obok studni z „Wiecznym Źródełkiem Zdrowia”, zwieńczonej rzeźbą orła, by poprzez następna dużą ozdobna bramę z „konikami”, wejść na „Rynek”. Przez altankę możemy już wejść do muzeum wypowiadając zaklęcie; „Sezamie otwórz się! Znajdujemy się teraz w Izbach pełnych skarbów – wszędzie dookoła rozmieszczone są stare sprzęty gospodarstwa domowego: meble, kufry, zegary, stroje ludowe, wózki dziecinne z lalkami, żelazka (z duszą!), lampy naftowe, muszle morskie, kołowrotki, magle, maszyny do szycia, samowary instrumenty muzyczne: trąbki, skrzypce, harmonie, bębny, talerze, dzwoneczki … Drzwi łączące izby są ozdobnie pięknie rzeźbionymi futrynami.

Przez ostatnie lata Izby jakimś czarodziejskim sposobem rozrastają się, pęcznieją i pojawiają się nowe przestrzenie, które momentalnie zapełniają się nowymi skarbami… np. Izba „Radiowa”, ze starym sprzętem radiowym i starymi aparatami fotograficznymi, „Kołowrotkowa”, „Zegarowa” i pełna światła „Izba Zaprzęgowa” – z całym wachlarzem atrybutów: uprzęże, siodła, koła od wozów, chomąta rozwieszone na ścianach, obejrzeć można tu wszystko, co jest związane z jazdą konną i zaprzęgami. W całym tym kompleksie nie ma ani jednej rzeczy współczesnej, kupionej w sklepie – całe wyposażenie, dekoracyjne elementy – zostały wykonane ręcznie na miejscu. W „Domu Chleba” zbiory zapoczątkował zabytkowy moździerz kamienny, pochodzący z okresu kultury łużyckiej liczący ok. 2000 lat. W „Izbie Kuchennej” jest wszystko, czego używały gospodynie, a więc: sztućce, talerze, patelnie, garnki cynowe i kamienne, gąsiory, nawet cała przedwojenna kuchnia belgijska.

Państwo Kowalscy zaproszonych gości częstują chlebem upieczonym w starym piecu chlebowym oraz specjalnością kuchni – żurkiem po kurpiowsku. Do Domu Chleba przylega stara „Kuźnia”, w której podczas prezentacji kowal kuje żelazo. W „Izbie Rzemieślniczej” zgromadzono sprzęt używany na wsi i używany w pracy na roli: maszyny rolnicze, stare brony, kosy, pługi, sieczkarnie, wjalnie do czyszczenia zboża, zabytkowy kierat, 100-letnie sanie, wozy, bryczki, maszyny od obróbki lnu, stare koła od wozów i inne przedmioty. Na kominku, Marian Kowalski prezentuje swoje rzeźby. W królestwie Kowalskich można też przejść się ulicą Kwiatową, Polną i Drzymały, podziwiając w plenerze „rzeźby” – stojące w trawie stare narzędzia rolnicze.

Ostatnio piękną rzeźbę św. Jadwigi wykonaną przez ludowego rzeźbiarza Jarosława Furgałę ofiarował do Małego Muzeum Ludowego w Marcinowie Dom Kultury z Domaniowa.

Pieski i kotki biegają po podwórzu przeznaczonym na teren rekreacyjny dla dzieci, ze „zjeżdżalnią” i „Łodzią Wikingów” – huśtawką. Dzieci mogą pograć tu w piłkę nożną, pobawić się w piaskownicy, pokręcić się na prawdziwej przedwojennej karuzeli. Przez teren skansenu płynie strumyk z rybkami, jest więc też tu „Mostek Szczęścia”, „Fontanna Młodości” a nawet basen – „Morskie Oko”.

Marian Kowalski od początku „rękami i nogami” bronił się przed „upaństwowieniem” muzeum, przed biurokracją, która rękami „komisarza” zrobiłaby tu „porządek”. Na pewno łatwiej by było wtedy o dotacje, ale obcy ludzie decydowaliby za niego, co ma być w muzeum. Dzięki temu Muzeum żyje własnym życiem, żaden eksponat nie jest anonimowy – każdy ma swoją „duszę”, „imię i nazwisko”, (a nie „suchą” informację inwentarzową), rodowód i swoje dzieje, które turystom i gościom barwnie potrafi opowiedzieć przy ognisku i kiełbaskach „Wuj Marian”. Rodzi się pytanie: jak bez personelu paru sprzątaczek można utrzymać w porządku i odkurzyć 4000 eksponatów?

Poniżej muzeum, nad rzeczką znajduje się zadaszona kuchnia ogrodowa z kręgiem przeznaczonym na pieczenie kiełbasek, stołami i ławkami.

Zdumiewa ilość i dobry stan techniczny eksponatów, a także wyjątkowa pomysłowość i smak artystyczny w aranżowaniu przestrzeni wystawienniczej. Eksponaty od początku Marian Kowalski wynajdował sam, kupował, zbierał, dziś wiele eksponatów dostaje od ludzi, którzy zobaczyli jego zbiory i docenili to, co robi. Kiedyś z żoną wzięli pożyczkę by wreszcie kupić używany samochód, ale w końcu kupili… przedwojenne pianino, na którym, po naprawie, do dziś Marian gra na próbach rodzinnej kapeli ludowej „Marciny”.

Kapela Ludowa „Marciny”, utworzona przez Mariana Kowalskiego zaczęła występować w 1978 r. Kapela ta występowała wiele razy podczas imprez regionalnych zwanych „Kolorowymi Wsiami”, w ogólnopolskich imprezach „Muzykujących Rodzin” oraz w wielu imprezach wiejskich, miejskich i powiatowych. W przyśpiewkach znaleźć można motywy folkloru Lubelszczyzny, Kielecczyzny czy Kurpiów. Większość utworów opracował Marian Kowalski. W 2002 r. na festiwalu w Przysusze koło Opoczna kapela otrzymała prestiżową nagrodę Oscara Kolberga za całokształt pracy artystycznej. Przez wiele lat w kapeli grały rodziny: Grechów, Białczyków, Kocerbów i Zgódków. Obecnie jest to kapela rodzinna Kowalskich. Rodzina państwa Kowalskich to małżonkowie Aleksandra i Marian, Tomasz i Miłosz – synowie. Marian to kierownik zespołu – „człowiek – orkiestra”, gra na akordeonie, klarnecie, trąbce, bębnie, śpiewa, prowadzi konferansjerkę itp. Ola śpiewa, gra na skrzypcach i pianinie. Ostatnio jego syn Tomasz Kowalski dotychczasowy kontrabasista, bębnista i śpiewak odniósł ogromy sukces w programie Must Be The Music, wykonując piosenkę Modlitwa III z repertuaru grupy „Dżem”. A Miłosz, gra na pianinie, kontrabasie i śpiewa.

Po zakończeniu wizyty, Marian zawsze żegna gości kilkoma piosenkami, przygrywając na akordeonie. Rocznie Muzeum odwiedza od 5-6000 osób z całej Europy. Przyjeżdżają tu wycieczki szkolne, grupy turystów, autokary, jednorazowo Marian Kowalski przyjmował w Muzeum nawet 250 dzieci.

Kim właściwie jest Marian Kowalski i jakie skończył studia? – Na pewno „jest kowalem własnego losu”.

Wykształcenie: – indywidualny tok nauczania. Historia – spisana na własnej skórze – Warszawa, lata wojny, ucieczki, śmierć ojca w Oświęcimiu, tragiczna śmierć siostry, przeprowadzka na Dolny Śląsk, Wrocław – Marcinowo, śmierć matki i powolne stawanie na własnych nogach. Matematyka – nauczył się liczyć tylko na swoją rodzinę i siebie samego. Architektura i budownictwo: powinien dostać doktorat ze stolarki budowlanej, murowania, tynkowania, betoniarstwa, projektowania ogrodów i zieleni wiejskiej. Medycyna i mechanika samochodowa (i nie tylko) – praca non stop na „R-ce” – ratowanie starych samochodów, wozów konnych i bryczek, maszyn do szycia itp…, Kombinatoryka stosowana: pionierskie osiągnięcia rozwiązań – „zrobić z niczego coś!”, Konserwacja dzieł sztuki ludowej – dokonuje cudów! Czy Marian Kowalski ma jakiś zawód? – ma: stolarz, górnik, taksówkarz, chorąży pożarnictwa – kierowca wozu bojowego, członek orkiestry dętej (klarnet), perkusista, akordeonista, kierownik kapeli, instruktor II stopnia do spraw artystycznych, poeta, reżyser, kustosz, tekściarz, kompozytor, aranżer, konserwator. Marian nie znosi marazmu, nie wie, co to jest odpoczynek, dwoi się i troi, bo ciągle musi coś nowego tworzyć.

Choroby: zdrowy jak koń, serce jak dzwon, ale… chory jest i nie śpi po nocach, gdy wie, że gdzieś u kogoś na strychu korniki lub rdza niszczą zabytkowe, meble, narzędzia, zabytki sztuki ludowej…

Dnia 14 września 2000 r. Urząd Miasta i Gminy Trzebnica przyznał tytuł Honorowego Obywatela Miasta Trzebnicy Marianowi Kowalskiemu – „muzykowi, miłośnikowi i znawcy folkloru, twórcy zespołu „Marciny” i Małego Muzeum Ludowego w Marcinowie, kolekcjonerowi i popularyzatorowi sztuki ludowej, laureatowi nagród artystycznych”. W 2005 r. Marian Kowalski został odznaczony przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Artykułów w prasie, dyplomów, nagród, podziękowań rosną całe stosy, ale czasem gorycz i żal ściska serce, że władze samorządowe miejskie, powiatowe i wojewódzkie zapominają o Muzeum, nie potrafią docenić, pomóc, wesprzeć…

W 2005 r. na Uniwersytecie Zielonogórskim Magdalena Wojtas pod kierunkiem dr. hab. Wiesława Hugona napisała pracę magisterską: „Marian Kowalski – twórca muzeum kultury ludowej. Próba monografii.”

Nadal rodzą się w Marcinowie nowe sale wystawowe, po uruchomieniu prawdziwej karuzeli, powstała sala tradycji patriotycznych, sala rodzinnej straży pożarnej z prawdziwym wozem strażackim i sala „Strzelca”.

Dnia 25 maja 2013 r. Małe Muzeum Ludowe obchodziło 30-lecie. Co takiego wydarzyło się 30 lat temu w 1983 r.? Otóż pani Maria Gołubkow – wieloletni dyrektor Muzeum Etnograficznego we Wrocławiu, muzeolog i etnolog zaprosiła Mariana Kowalskiego z kapelą „Marciny” na występ w Muzeum Etnograficznym. Po występie Marian przyznał się, że sam ma w domu wiele eksponatów i chciałby zorganizować w Marcinowie w wiejskiej świetlicy ekspozycję. I w tej świetlicy z pomocą pani Marii Kowalski urządził pierwszą wystawę sztuki ludowej w Marcinowie. Wystawa ta musiała wywrzeć duże wrażenie, bo pani Maria Gołubkow zorganizowała ogólnopolskie sympozjum w Marcinowie i 40 dyrektorów z całej Polski ustawiło się w kolejce, by zobaczyć tą wyjątkową ekspozycję. Niestety, gdy się okazało, że coraz częściej do świetlicy zaglądają zainteresowani, wyrzucono Mariana Kowalskiego ze świetlicy. Wtedy postanowił, że urządzi ekspozycję „na własnym podwórku” w zaadoptowanych zabudowaniach gospodarczych. I do tej pory, jak „ostatni Mohikanin” na przekór wszystkim walczy, by uratować relikty sztuki ludowej, uzmysłowić i przekazać następnym pokoleniom szacunek i miłość, jaką kiedyś rolnicy żywili do naszej matki-ziemi, do ziemi, która nas żywi i chowa i rodzi różne owoce, barwne kwiaty i zioła (św. Franciszek).

Marian nie znosi marazmu, nie wie, co to jest odpoczynek, dwoi się i troi, bo ciągle musi coś nowego tworzyć. Przykładem tego „dwojenia” jest zdjęcie z 25 maja, z obchodów 30-lecia Muzeum Ludowego. Marian przyjmuje życzenia od TMZT, które przekazuje wiceprezes Leontyna Gągało, a jednocześnie w ręce trzyma dużą siekierę, którą wręczył mu prezes TMZT z życzeniami: walczyłeś dzielnie 30 lat, walcz dalej!

W czasie tej uroczystości Marian Kowalski otrzymał listy gratulacyjne od Adama Stockiego z mottem Paula Meyera:„cokolwiek sobie żywo wyobrażasz, czego żarliwie pragniesz, w co gorąco wierzysz, i co z zapałem wprowadzasz w życie… to niewątpliwie stanie się faktem”, od dowództwa „Strzelca” – za XXX-letnią działalność w krzewieniu folkloru i dziedzictwa narodowo-lokalnego i od pani Krystyny Zalewskiej z podziękowaniem za wspaniałą lekcję dla młodzieży i dorosłych, jaką jest tomuzeum i za działalność patriotyczną. Na zakończenie, po wykonaniu „hitów” kapeli rodzinnej, Aleksandra Kowalska w imieniu całej Rodziny podziękowała serdecznie Marianowi za dotychczasowe lata ciężkiej pracy w muzeum, przedstawiając wszystkich członków rodzinnej kapeli, dorosłych i dzieci, a Marian Kowalski zapewnił wszystkich zgromadzonych w Izbie Zaprzęgowej o pełnym wsparciu całej rodziny przy kontynuacji działalności muzeum w najbliższych latach.

Po zwiedzeniu wszystkich sal muzeum wszyscy udali się na wspólne grillowanie nad strumykiem, toczyły się tu serdeczne rozmowy, snuły się wspomnienia…

Władze samorządowe różnych szczebli powinny docenić i wesprzeć inicjatywy tego „CZŁOWIEKA – ORKIESTRY” z małego Marcinowa, bo ta nasza „Mała Ojczyzna” może być świetną wizytówką Gminy Trzebnica i „marką” Polski w wielkiej zjednoczonej Europie.

tekst i grafika: Zbigniew Lubicz-Miszewski

Skomentuj