Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Top

Nie skomentowano

Pomnik dla patrioty

Pomnik dla patrioty

W Trzebnicy ma stanąć pomnik pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. O uhonorowanie zasług legendarnego szpiega z czasów PRL zabiega Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ryszarda Kuklińskiego na czele z Radną Powiatu Trzebnickiego Magdaleną Szymczuk.

Pomnik pułkownika Ryszarda Kuklińskiego stanie za Skwerem ks. Antoniego Kiełbasy przy ul. 1-go Maja. 18 grudnia w piątek o godzinie 18.00 w restauracji Ratuszowa w Trzebnicy odbył się odczyt dr hab. Michała Mierzejewskiego pt. “Pułkownik Ryszard Kukliński, mąż opatrznościowy”. Spotkanie z inicjatorem budowy tego pomnika zorganizował Tytus Czartoryski i Klub Gazety Polskiej. Tekst wykładu poniżej.

Zbigniew Lubicz-Miszewski


 

PUŁKOWNIK RYSZARD KUKLIŃSKI – MĄŻ OPATRZNOŚCIOWY
PIERWSZY POLSKI OFICER NATO

Projekt pomnika, który ma stanąć w Trzebnicy.

Projekt pomnika, który ma stanąć w Trzebnicy.

Urodzony 13 czerwca 1930 r. w Warszawie. Zmarł 11 lutego 2004 r. w USA. Pseudonim „Mewa”.

Tekst, który Państwo będą łaskawi wysłuchać, nie będzie ufryzowany, pełen zachwytów, postaram się powiedzieć prawdę, jaki to był niezwykły człowiek, a Państwo ocenią czy był zdrajcą czy bohaterem. Niewątpliwie był człowiekiem prostolinijnym i ta cecha doprowadziła Go do nadzwyczajnego celu. Jego szczera postawa, uprzejmość wobec podwładnych, wielka pracowitość, brak krętactwa, powodowały, że był lubiany, a przy jego wielkich zdolnościach te cech zapewniały Mu szybką karierę. Niewątpliwie, Opatrzność nad Nim czuwała, co uzasadnię dalej.

Opieram się na książce opublikowanej przez Beniamina Weinera w USA w 2004 r., cennej, bo jej autor zapewnił sobie dostęp do archiwalnych danych z Centralnej Agencji Wywiadowczej w USA i przeprowadził rozmowy z szeregiem osób zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i w Polsce, a przede wszystkim z samym Pułkownikiem Kuklińskim. W Polsce książka została wydana w 2014 r. Niniejszy tekst jest częściowym wyciągiem z tej publikacji.

Kukliński współpracował z Amerykanami przez 9 lat, to bardzo długi czas. Rosjanin Oleg Pieńkowski w ZSSR przekazywał Amerykanom dane wywiadowcze przez niecałe 2 lata, również podczas kryzysu kubańskiego, w czasach Kennedy’ego i Chruszczowa i po wpadce został żywcem spalony w piecu przez GRU. Film z tej strasznej egzekucji był wojskowym znany i był używany jako straszak.

Kukliński nie był przez Amerykanów zwany szpiegiem, ale sojusznikiem, ponieważ nie działał z chęci zysku, dla pieniędzy, ale z pobudek ideowych, wiedział bowiem, jako wysokiej rangi oficer od planowania wojskowego, że w zamierzonej agresji Rosji na Zachód, Polska zostanie zupełnie zniszczona w konflikcie nuklearnym, czyli z użyciem broni atomowej. Gdyby do planowanego przez Armię Czerwoną ataku na Zachód doszło, nikt z nas siedzących na tej sali by nie żył. Kukliński był zdania, że tylko USA mogą nas wesprzeć w walce o wyzwolenia Polski. De facto, R.K. posłużył się Amerykanami by ratować Polskę od planowanej zagłady.

Przytoczę parę informacji biograficznych. R.K. wychował się w rodzinie katolickiej i patriotycznej, gdzie ważny był szacunek dla tradycji oraz poczucie dumy i obowiązku. Od wczesnej młodości chciał zostać oficerem. W czasie wojny uczęszczał w Warszawie do zakonnej szkoły, bo tam według Jego rodziców poziom nauczania był wyższy. Niestety, za czytanie w czasie lekcji „Chaty Wuja Toma”, został ze szkoły wyrzucony.

Gdy miał 13 lat z kolegami zgłosił się do AK. Był za młody by Go przyjęto (rok 1943). Za to organizacja „Pług i Miecz” zgodziła się by rozwieszał nielegalne odezwy. 13 maja 1943 gestapo (Geheime Staatspolizei) skatowała Jego ojca i wywiozła do obozu koncentracyjnego pod Berlin, do Sachsenhausen i tam zaginął.

Gdy Niemcy ogłosili nabór do pracy, R.K. z innymi chłopakami zgłosili się na wyjazd na roboty do Francji, by stamtąd uciec do Anglii. Skończyło się na tym że przez 1,5 roku pracowali w fabryce zbrojeniowej, w południowo-zachodniej Polsce, gdzie produkowano części do samolotów. W czasie ewakuacji uciekli do lasu i tułali się parę miesięcy aż do wkroczenia Rosjan. R.K. wrócił pod Warszawę do matki. Na listach od Ojca znalazł jego adres i pojechał go szukać, niestety bez rezultatu. Od byłych więźniów obozu koncentracyjnego dowiedział się, że przed końcem wojny Niemcy powiesili mnóstwo uwięzionych a tysiące innych zmarło podczas ewakuacji i marszu na północ.

Wrócił do Polski i we Wrocławiu w nocy pracował jako stróż a w dzień kształcił się, chciał zostać architektem. W 1947 r. wstąpił do wojska. Przypominam, że Polska lat 1945-1947 była w okresie przed zjednoczeniem PPR z PPS, optymizm po wojnie był wielki. R.K miał nadzieję, że po zdobyciu stopni oficerskich polscy żołnierze zastąpią oficerów sowieckich i armia polska odzyska narodowy charakter.

Niestety sowietyzacja postępowała, a R.K. wstąpił do partii. W wojsku był prymusem. W 1950 r. został sierżantem. Za dowcip o kołchozach wyrzucono go z partii i ze szkoły oficerskiej i zdegradowano do szeregowego. Skierowano go do 11 pułku zmechanizowanego w Biedrusku pod Poznaniem. Koledzy wrocławscy zrobili zrzutkę i pomogli mu finansowo w niełatwej sytuacji. W Biedrusku R.K. złożył odwołanie do decyzji wrocławskiej komisji partyjnej. Tamże przedstawił świadectwa ludzi, którzy stwierdzili, że nie należał do żadnej organizacji antykomunistycznej, chciał walczyć z Niemcami w ramach AK ale był za młody. Rozwieszał plakaty w ramach grupy „Miecz i Pług”. Sąd partyjny przywrócił Go do partii stwierdzając, że jest głupi ale nie jest wrogiem ludu. Tu uwidacznia się prostolinijność R.K. W 1952 r. ożenił się z Joanną, ukochaną od lat, mają 2 synów.

W 1952 r. został mianowany na porucznika. W tymże roku, jego kolega Staniszewski, oficer kontrwywiadu, którego R.K. krył (bo odmawianie pacierza było zabronione w wojsku), teraz się odwdzięczył i zaręczył przed władzami za R.K. oraz spalił papiery z donosami na niego. W 1953 r. R.K. zostaje kapitanem i szefem sztabu batalionu przeciwdesantowego w Kołobrzegu, a w następnym . zostaje dowódcą tego batalionu.

W 1953 r. urodził się pierwszy syn małżeństwa Kuklińskich – Waldemar. R.K. zakłada w Kołobrzegu klub żeglarski im. Josepha Conrada Korzeniowskiego, fascynuje Go pisarstwo Conrada, a zwłaszcza „Smuga cienia”.

W 1956 r. bierze udział w kursie na d-cę pułku. Gomułka wydala z armii marszałka Rokossowskiego i innych wysokich rangą Rosjan.

W 1956 r. w listopadzie Rosjanie pod dowództwem Andropowa tłumią powstanie na Węgrzech. W 1957 r. został d-cą batalionu w Szczecinie, gdzie d-cą dywizji był Wojciech Jaruzelski, najmłodszy generał w armii. R.K. doceniał maniery Jaruzelskiego, ale dziwiła go jego prosowieckość i optowanie, by usunięci przez Gomułkę oficerowie radzieccy, pozostali w polskiej armii. Dziwiło to, bo wiedziano, że rodzice generała zginęli na Syberii a Jaruzelski nabawił się tam uszkodzeń kręgosłupa i wady wzroku.

W latach 1960-1963 R.K. studiował na Akademii Sztabu Generalnego, studia ukończył z wyróżnieniem. Tamże poznał generała Bolesława Chochlę, którego szczerość wywierała wielkie wrażenie.

R.K. zostaje zatrudniony w Sztabie Generalnym, w dziale planowania działań strategicznych. Opracował plan dostarczenia Wojsku Polskiemu głowic nuklearnych oraz udane ćwiczenia terenowe na ten temat, z udziałem generalicji polskiej i sowieckiej. Zostaje ekspertem ds. przygotowywania planów manewrów Układu Warszawskiego oraz wojny z Zachodem. Kukliński odwiedza Związek Radziecki, „demoludy” i rozmawia z tamtejszymi czołowymi wojskowymi. Oczywistym się stało, że zakładano masowe uderzenie Armii Czerwonej i wojsk Układu Warszawskiego na RFN, Belgię i Danię (600 000 żołnierzy w pierwszym rzucie). Po paru dniach miało nastąpić uderzenie drugiego rzutu w postaci 50 dywizji, 2 milionów żołnierzy i miliona pojazdów pancernych. Starsi z nas pamiętają, że nie można było dostać akumulatorów. Ołów bowiem był potrzebny, by pojazdy obłożyć ołowiem, który hamuje promieniowanie jądrowe.

W tym czasie zaznaczyła się niesłychanie ważna rola generała Chochli, przełożonego Kuklińskiego i zastępcy generała Jaruzelskiego. W 1967 r. R.K. zostaje podpułkownikiem, a gen. Chochla otwarcie Mu oznajmia, że plany sowieckie zagrażają Polsce. Dlaczego Wojsko Polskie ma atakować NATO? Czy nie powinno ograniczyć się do obrony Polski?

Kukliński bierze udział w projekcie manewrów Układu Warszawskiego, przedstawia je w różnych wersjach w Moskwie, zyskuje uznanie dowódców rosyjskich, którzy sugerują Warszawie by Kuklińskiego mianować pułkownikiem.

Po powrocie do kraju, gen. Chochla zapytał Kuklińskiego, gdzie NATO uderzy nuklearnie na wojska II rzutu? Oczywiście na teren Polski. Wtedy I rzut będzie już w RFN. A więc każdy oficer patriota musi sobie zadać pytanie – komu służę? – jeżeli przykładam rękę do unicestwienia Polski.

Gen. Chochla uwrażliwiał innych dowódców, czym grozi agresywna strategia rosyjska. Tą strategię w interesie Polski trzeba zmienić! Niestety bez rezultatu.

Generale! – rzekł Kukliński, jeśli nie możemy wpłynąć na dowódców Układu Warszawskiego, to może w interesie Ojczyzny trzeba porozumieć się z nieprzyjacielem?

Pułkowniku – zareagował Chochla – dochodzimy do abstrakcji.

W tej rozmowie znów daje o sobie znać prostolinijność Ryszarda Kuklińskiego. W 1970 r. w grudniu wojsko dostaje rozkaz strzelania do stoczniowców Gdańska, Gdyni i Szczecina. Oficer dowodzący nakazał strzelać pod nogi. Od rykoszetów czy też od bezpośrednich pocisków zginęło 44, a może 70 osób.

Wysoka pozycja Kuklińskiego w Sztabie Generalnym, członkowstwo w zamkniętym kręgu dowództwa Wojska Polskiego sprawiła, że stopniowo odkrywał najstraszniejsze plany wobec rodzaju ludzkiego, że w wszelkich konfliktach zawsze obóz komunistyczny był agresorem. Można sądzić, że rozmowa z gen. Chochlą, zagrożenie Polski zniszczeniem nuklearnym, użycie wojska przeciw strajkującym stoczniowcom, inwazja na Czechosłowację skłoniła prostolinijnego pułkownika Kuklińskiego do działania.

W sierpniu 1972 r. R.K. organizuje rejs jachtem Sztabu Generalnego wzdłuż północnych wybrzeży Europy zachodniej, które mają rozpoznać wojskowo. Rejs zatwierdza gen. Chochla. Podczas tego rejsu nawiązuje kontakt z attachatem wojskowym USA w Bonn. Proponuje spotkanie w Amsterdamie. Przedstawicielom USA powiedział kim jest, co może uczynić i dlaczego to robi. Zastrzega, że nie jest możliwe komunikowanie się elektroniczne, za pomocą szyfrów, bo Rosjanie złamali szyfry amerykańskie. Muszą mu zaproponować inne sposoby łączności.

Kukliński stwierdza, że Armia Polska nie chciała być częścią Czerwonej Armii. Interes Polski jest bliższy sprawom Zachodu niż Moskwy. Polacy nie widzą w Ameryce wroga. Ze względu na bezpieczeństwo, armia USA i Polski winny mieć kontakt.

Na pytanie przedstawiciela CIA R.K. powiedział, że ma dostęp do planów wojny z Zachodem. Ma dostęp do rozkazów dla wojsk polskich i wojsk „demoludów”. Zna broń radziecką, jej dane taktyczne. Wie, że NATO ma luki w swej wiedzy o strategii armii radzieckiej, jeśli tę lukę wypełni to Zachód się wzmocni, a na mocny Zachód Rosja nie uderzy. Zna polskich żołnierzy, którzy myślą jak on.

„W razie konfliktu możemy wydać rozkazy, które spowodują chaos w wojsku. Zdajemy sobie sprawę, że w razie konfliktu, ataku Moskwy, NATO użyje 400 do 600 pocisków nuklearnych na drugi rzut wojsk Układu Warszawskiego czyli na Polskę. Polska będzie zniszczona”. Amerykanin z CIA powiedział: plan oficerów polskich jest skazany na porażkę. Skazaliby się na śmierć. Kukliński musi działać samodzielnie. Obserwował też Kuklińskiego: wg. tej oceny R.K. jest poważny, zdecydowany, dumny, szorstki, bardzo inteligentny. Typowy Polak.

Rejsy jachtem na Zachód odbyły się 4 razy. Zawsze dochodziło do spotkań z Amerykanami. Poza tym Kukliński przekazywał ogromne ilości informacji w Warszawie, ponad 25 000 stron dokumentów. Nie będę relacjonował jak to się odbywało. W książce wspomnianej na wstępie jest to opisane. Przekazy Kuklińskiego trafiały na biurko prezydenta Stanów Zjednoczonych Ronalda Reagana.

  1. Między innymi przekazał plany ataku na Zachód.
  2. Przekazał lokalizację głębokich schronów „Albatros”, z których generalicja sowiecka i Układu  Warszawskiego miała kierować wojną.
  3. Przekazał plan i datę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce przeciw Solidarności.

Bardzo ważną okazała się znajomość lokalizacji centrów dowodzenia. W czasie rozmowy między prezydentem USA Reaganem a przywódcami Rosji, prezydent powiedział, że w ciągu 3 godzin od rozpoczęcia ataku przez Rosjan cała generalicja rosyjska ukryta w głębokich schronach zginie. Amerykanie znają lokalizację i mają środki by te schrony zburzyć. Rozmowa ta odbywała się w czasie posiłku. Na tę uwagę Reagana sowiecki głównodowodzący zadławił się jedzeniem. Ofensywa sowiecka była już niemożliwa.

Plan i datę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce przekazał Prezydent Reagan Papieżowi JP II. Niestety z Watykanu ta wiadomość przeciekła do Warszawy, do Sztabu generalnego, parę lat temu prasa przekazała, kto to uczynił. Egzemplarz planu stanu wojennego miał na marginesach odręczne adnotacje gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Tylko 4 osoby miały dostęp do tego egzemplarza. Wśród tych 4 osób musiała być ta osoba, która przekazała wiadomość do USA (generałowie i Kukliński). Na wiadomość o tym przecieku, na naradzie tych 4 osób, Kukliński chciał się przyznać, że to on. Na szczęście jeden z generałów odebrał mu głos. Do Jego ujawnienia nie doszło.

Kukliński zgłosił do ambasady USA konieczność szybkiej ewakuacji. Powiedział o swej działalności i sytuacji żonie i synom. Cała rodzina zaakceptowała to co robił mąż i ojciec – wyjeżdżamy z tobą. Pułkownik wtedy zapłakał ze wzruszenia, że ma taką lojalną rodzinę. Ewakuacja Kuklińskich okazała się zadaniem trudnym. Udała się wreszcie dopiero na czwarty dzień i całą rodzinę wywieziono do USA. Tajemnicą jest, dlaczego po wsypie nie aresztowano czterech podejrzanych wojskowych?

Jerzy Urban w prasie zarzucił Amerykanom hipokryzję, dwulicowość, bo wiedząc o dacie wprowadzenia stanu wojennego nie zawiadomili o tym działaczy Solidarności, którzy w rezultacie zostali internowani. R.K. odpowiedział też w prasie (Washington Post), że zrobiono to celowo, bo gdyby Solidarnościowcy o tym wiedzieli, przygotowaliby obronę i nastąpiłaby masakra.

Sąd Wojskowy w Warszawie skazał Kuklińskiego na karę śmierci. Poeta Zbigniew Herbert już po zmianie ustroju poprosił o Jego ułaskawienie. Wałęsa uchylił się od decyzji. W tym czasie Polska starała się o przyjęcie do NATO. Na skutek starań Brzezińskiego, ambasadora Koźmińskiego i premiera Millera do Stanów pojechało 2 prokuratorów wojskowych, którzy po paru dniach rozmów uznali, że Kukliński działał w stanie wyższej konieczności i wyrok anulowano. Następnego dnia, Polska została przyjęta do NATO.

R.K. mógł przyjechać bezpiecznie do Kraju. W Krakowie nadano Mu honorowe obywatelstwo miasta, w Gdańsku skandowano Mu, jak kiedyś Papieżowi „zostań z nami”. Kukliński osiadł z rodziną w Stanach Zjednoczonych i tam po paru latach, 11 lutego 2004 r. zmarł po rozległym wylewie. 19 czerwca 2004 r. pochowano Go w Polsce, na Powązkach, z pełnym ceremoniałem wojskowym w asyście Jego sympatyków.

Trudno przecenić dzieło pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. On sam jeden zdziałał to, co w 1920 roku osiągnęła cała armia polska pod wodzą Piłsudskiego, Rozwadowskiego i Hallera, kiedy to zastopowano marsz sowieckiej armii na Zachód. Gdyby nie Jego determinacja bylibyśmy zamienieni w pył radioaktywny. Co więcej, działał mądrze, bo posłużył się Ameryką, by ratować Polskę. Musi być uznany za jednego z największych naszych bohaterów.

A teraz coś dla katolików. W latach osiemdziesiątych księża przewieźli figurę Niepokalanej nad wschodnią granicę i ofiarowali Rosję Matce Boskiej, zgodnie z Jej życzeniem fatimskim. W tym czasie ogromne magazyny broni koło Saratowa wyleciały w powietrze. Agresja sowiecka na Zachód była już niemożliwa.

Dr hab. Michał Paweł Mierzejewski

Skomentuj