Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Top

Nie skomentowano

Oda do radości

Oda do radości

Wiersze Dybały to nie bańki mydlane, zwiewne efemerydy. Każdy jej wiersz rodzi się, kształtuje, rośnie jak dziecko w łonie matki, jak perła w muszli czasu…

Alina Dybała (z domu Zielińska) urodziła się w Trzebnicy. Studiowała anglistykę na Uniwersytecie Wrocławskim. Jest tłumaczką i lektorką języka angielskiego. Do jej doświadczeń zawodowych należy również praca w Ambasadach Bangladeszu i Kuwejtu oraz w biznesie. Jej życie obfituje w bogactwo doświadczeń życiowych i poszukiwań. Jest żoną Artura i mamą Asi. Obecnie mieszka z rodziną w Warszawie. W 2017 r. wydała „Zielono – niebiesko”.

Jak na pierwszy tomik debiutującej poetki, wiersze te zaskakują lapidarną dojrzałością i pokrzepiającym optymizmem. Ale czuje się, że są to bardzo zakorzenione, głęboko przeżyte, przetrawione kraj-obrazy duszy. Kiedy życie boli… błądzę myślą / po wspomnień mapie / płaczę / nie, to dusza mi kapie / na papier…” Łzy bardzo trudno przemienić w uśmiech, ale jej się to udaje.

Bo gdyby pisząc wiersz Alina „gdybała”, dobierała najpiękniejsze metafory, najwłaściwsze słowa, błyskotliwe skojarzenia, to zawsze będzie to sztuczna błyskotka, podróbka, tandetna namiastka, modna zgrabna układanka, wtedy „wiersze” nie niosłyby tak zwanych semina verbi (nasion słowa). Tak jak ziarno musi obumrzeć by wydać owoc, jak święci muszą przejść przez „noce ciemności” żeby doznać oczyszczenia i przemiany, tak samo Alina Dybała przeszła „na druga stronę lustra”, gdzie prawdy wieczne, rzeczywistość duchową, o której Platon mówił jako o świecie idei, w pełni można poznać tylko dzięki iluminacji, czyli nadprzyrodzonemu światłu udzielonemu umysłowi przez Boga. Każdy z nas wcześniej czy później poddany może być próbie Hioba, bo jeżeli Bóg nas kocha, to poddaje nas próbie ognia, doświadcza nas „jak złoto w tyglu” (Mdr 3,6). Łatwo jest przytoczyć cały katalog krzywd, wyroków losu i uderzeń, które nas dotykają, które w nas uderzają, jak grom z jasnego nieba, ale sztuką w pokorze jest przyjąć jak Hiob te ciosy i nie obnosić się wszędzie z tym bagażem, oskarżając cały świat i Boga.

We wszystkich wierszach z pierwszego tomiku – „zielono – niebiesko” można zauważyć, że Alina Dybała przeszła proces transmutacji, przemiany (z łacińskiego transmutatio to przemiana). Transmutacja to przeobrażenie, transformacja metali nieszlachetnych w złoto. Według legend była ona możliwa za pomocą kamienia filozoficznego. Alinie Dybale ta sztuka się udała, ona znalazła swój kamień filozoficzny. W alchemii słowa istnieje zasada „równej wymiany”, co oznacza, że zamieniając należy poświęcić coś o równej wartości. Poetka przez lata przechodziła proces przemiany psychologicznej, osobowościowej. Alchemik Gerardus Dorneus woła „Bądźcie przemienieni z martwych kamieni w żywe kamienie filozoficzne!” Czuje się, że jej wiersze krótkie, klarowne, pełne światła, blasku, ukochania życia, są wynikiem, pokłosiem głębokiego katharsis (z greckiego oczyszczenia) – uwolnienia od morza cierpienia, odreagowania zablokowanego napięcia, stłumionych emocji, skrępowanych myśli i wyobrażeń. Według nowszych interpretacji istota katharsis polega na tym, że odbiorca, odczuwając trwogę, bunt i cierpienie, dochodzi w końcu do zrozumienia tajemnicy losu, do pogodzenia się z nim, co także obliguje nas do dołączenia tego własnego doświadczenia do skarbnicy zbiorowej mądrości.

Ona dzieli się z nami swoim słowem jak ciepłym chlebem. Chce „zatrzymać dobrą chwilę jak wielbłąd wodę, niech nas niesie przez czas pustyni…” Tutaj słowo nie jest puste i martwe, słowo „ucieleśnia się”. Większość jej wierszy niesie pociechę, wiersz jest jak pachnący bandaż przykładany na rany duszy, jak balsam, który koi ból. Autorka chce żebyśmy potrafili w drogiej nam osobie znaleźć tak jak ona nasz mały raj: „przy Tobie odnajduję / Wyspy zaczarowane / Tajemniczy ogród / i Ziemię Obiecaną”. Jej wiersze „miłosne” mimo braku dosłowności, z wielką subtelnością dotykają tej sfery, tak pisze o swojej miłości w delikatnych lirycznych wersach. W krótkim wierszu streszcza czym jest miłość: MIŁOŚĆ / cienista dolina / kraina łagodności / wytchnienie i odpocznienie / zieloność i jasność / twierdza / i dom bezpieczny…

O swojej relacji do Absolutu, do najwyższej Istoty, do której można się odwołać i zawsze dostać wsparcie, nawet w sytuacjach beznadziejnych, pisze: jesteś łagodny / jak dotyk letniego wiatru / na policzku / …jesteś wszystkim / i całe nieba więcej / JESTEŚ KTÓRY JESTEŚ…

Dybała umie oczyścić z błota i brudu kryształ słowa i skierować nań promień słońca, by światło pryzmatu pokazało nam całą tęczę barw. Sam tytuł „zielono – niebiesko” – ma charakter wertykalny, przecież w końcu „przechodzimy” od zieleni traw, roślinności do „błękitu nieba”. Nawet portret domu to tkanina utkana z różnych wątków, skrawków nadziei i nieba. Nasz dom / utkany z różnych wątków / z ciebie i ze mnie / zielono – modry skrawek nadziei / modro – zielony skrawek nieba…

Wiersze Dybały to nie bańki mydlane, zwiewne efemerydy. Każdy jej wiersz rodzi się, kształtuje, rośnie jak dziecko w łonie matki, jak perła w muszli czasu. Perły powstają najczęściej w wyniku reakcji organizmu na ciało obce, które przedostało się do muszli. W legendach opowiadano, że pierwsze perły były łzami aniołów. Potem wierzono, iż perłopławy, we wnętrzu których znajdowano cenne perły, były zapładniane przez tęczę dotykającą wód oceanu. Dybała składa głęboki ukłon w stronę Haliny Poświatowskiej, filuternie puszcza oko do ks. Jana Twardowskiego, ale sama w poezji polskiej próbuje znaleźć własny nurt, który omija mielizny i z każdym wierszem klaruje się i pogłębia.
Dlaczego poeci piszą wiersze i dlaczego je czytamy? A dlaczego jabłonie owocują i winne grona dojrzewają, by z nich można wytłoczyć czerwone wino rozgrzewające ducha i serce? Jak powinniśmy się cieszyć ze biblijnego znalezienia jednego grosza, tym bardziej powinniśmy się dzielić z innymi radością istnienia, bo czasem innym, którzy są nad urwiskiem i przepaścią, te kilka słów, tych parę wierszy może uratować życie. Właśnie takie optymistyczne przesłanie niosą ze sobą wiersze Aliny Dybały, akceptujące, mimo meandrów i katarakt życie, tu i teraz, ale życie pełne ukrytych małych skarbów, które tylko trzeba umieć dostrzec i wyłowić z każdego dnia.

Dodatkiem do tomiku są limeryki i „Nie-wiersz na urodziny…” – to chwila oddechu i całkowitego uwolnienia z kanonów poetyki i reżimu emocjonalnego, tu słowa stają dęba, tańczą i „klaszczą w ręce” – bo wszystkie wiersze Aliny Dybały – to „radosna twórczość”, to zastrzyk optymizmu.

Każdy z nas ma ukryta tajną szkatułkę, ze skarbami pamięci, warto tam włożyć skromny tomik Aliny Dybały, aby przy każdym szarym dniu, i czasie, gdy wszystko ciemnieje dookoła otworzyć sobie okno, przez które wpada promień tęczy.
Do tomiku dołączona jest płyta z wierszami, które z uczuciem interpretuje Mira Jankowska na tle subtelnego podkładu muzycznego. Polecam ją hipochondrykom, pesymistom, ponurakom, melancholikom, ludziom po przejściach i tym, którzy myślą, że są u kresu drogi – a tu nowe drzwi i okna nagle się otwierają…

Zbigniew Lubicz-Miszewski

Skomentuj