Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Top

Nie skomentowano

O lekarzach-pisarzach historie porywające i prawdziwe

Mam wielki podziw dla ludzi, którzy starają się, by pozostawić po sobie coś ważnego i potrzebnego, którzy chcą i umieją podzielić się z innymi swymi pasjami i zainteresowaniami, którzy piszą i wydają książki. Bezpośrednio miałem szczęście zetknąć się z trzema postaciami, których twórczość cenię ogromnie. Byli to prof. Władysław Czapliński oraz ks. prof. Antoni Kiełbasa. Trzecia z tych osób to założyciel i długoletni prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Trzebnickiej – Jerzy Bogdan Kos.

Pod koniec ubiegłego roku ukazała się kolejna pozycja J. B. Kosa, której tytuł brzmi „Pogranicza. Medycyna, historia, literatura”. Składa się ona z dwóch części. Zacznę od tej drugiej. „Notatki na marginesach książek” to zbiór kilkudziesięciu szkiców, recenzji i not publikowanych wcześniej w czasopismach wrocławskich. Dotyczą one zarówno piszących lekarzy, jak i problemów środowiska medycznego, szczególnie w latach wojny i okupacji. Jest wśród nich także recenzja zbioru poezji „Rozety słońca” – trzebnickiego farmaceuty, poety i autora oryginalnych wycinanek – Mieczysława Miszewskiego, którego 40. rocznica śmierci przypadła w 2013 roku.

Szczególną jednak uwagę chciałbym zwrócić na pierwszą część książki zatytułowaną „Życie i legenda”. Składają się na nią cztery szkice mówiące o czterech wielkich postaciach lekarzy zajmujących się w różny sposób także pisarstwem. Każdy z nich miał piękny, choć czasem bardzo dramatyczny życiorys. Pierwszy z nich to Jan Mikulicz – Radecki, twórca wrocławskiej szkoły chirurgicznej. Żył w II połowie XIX w. (zm. w 1905 r.). Urodził się w Czerniowcach na Bukowinie. Ojciec pochodził ze szlacheckiego rodu Mikuliczów (herbu Gozdawa), matka była pruską szlachcianką. Po ukończeniu Uniwersytetu w Wiedniu, po kilku latach pracy w Krakowie i Królewcu, w wieku 40 lat przeniósł się wraz z rodziną do niemieckiego wtedy Wrocławia. Kierował Kliniką Chirurgiczną Uniwersytetu Wrocławskiego i zyskał światowe uznanie za nowatorskie rozwiązania, szczególnie z zakresu chirurgii klatki piersiowej. Jego twórczość to prace naukowe, których opublikował 157. Motto życiowe Mikulicza zawarte było w stwierdzeniu Lekarz powinien być przyjacielem cierpiącego i nie szczędzić trudów, by przynieść mu ulgę… Jego imię nosi dziś Akademicki Szpital Kliniczny we Wrocławiu, a medal im. Jana Mikulicza – Radeckiego jest najwyższym odznaczeniem ustanowionym przez Dolnośląską Izbę Lekarską.

Druga z wielkich postaci, przypomniana w szkicu Jerzego B. Kosa, to „mędrzec z Lambaréné, laureat Pokojowej Nagrody Nobla w 1954 r. – Albert Schweitzer. Dziś jest już nieco zapomniany, a szkoda, bo był Człowiekiem wielkiego serca i umysłu. Pochodził z Kayserbergu w Alzacji. Był pastorem ewangelickim, ale także znakomitym organistą i muzykologiem, autorem monumentalnej książki o twórczości Jana Sebastiana Bacha. Ale najbardziej był lekarzem, który znaczną część swego życia spędził w afrykańskiej wiosce Lambaréné (Gabon). Zbudował tam szpital, w którym pomagał najbiedniejszym. Spędził w nim kilkadziesiąt lat życia i tam umarł w 1965 r. Poglądy etyczne Alberta Schweitzera powinny być szczególnie upowszechniane w naszych czasach, gdy coraz bardziej na boczny tor spychane są idee i wartości najważniejsze dla ludzkości. Dla mędrca z Lambaréné najważniejsze było łączenie afirmacji życia, świata i dobra. Pisał, że: Istotą dobra jest życie utrzymywać, życiu sprzyjać i życie wznosić na najwyższy poziom. Wyprzedzał swą epokę. Głosił równość ludzi różnych ras. Przestrzegał przed niekontrolowanym rozwojem nauki, przed nacjonalizmem, który jest źródłem przemocy i wojen. To on: Przywrócił świeżość wartościom moralnym: miłości bliźniego, czci dla życia, poszanowaniu ludzkiej godności. Przykładem własnego życia nadał tym wartościom nowe znaczenie.

Trzecia postać to Stary Doktor, jak często nazywano wspaniałego lekarza, pisarza i pedagoga Janusza Korczaka. Jego książki dla dzieci, a bardziej jeszcze o dzieciach, świadczą o tym, jak bardzo rozumiał psychikę, tych z którymi żył i dla których życie poświęcił. To postać dla mnie także niezwykle ważna, bo opowieść o Kajtusiu Czarodzieju należy do najważniejszych książek, jakie w życiu przeczytałem. Potem poznałem dramatyczną historię Jego życia. Decyzja o tym, że nie ulegnie naciskom przyjaciół proponujących mu opuszczenie getta, że wraz ze swymi wychowankami poniesie męczeńską śmierć w obozie zagłady w Treblince, to dowody realizacji tych samych idei, które głosił i w czyn wprowadzał Albert Schweitzer.

Tę pierwszą część omawianej książki zamyka rozdział poświęcony wybitnemu lekarzowi wrocławskiemu, Ludwikowi Hirszfeldowi, z którym autor zetknął się w czasie swych studiów medycznych. Był jeszcze przed wojną uznanym w świecie specjalistą w dziedzinie mikrobiologii. Potem przeszedł gehennę niemieckiej okupacji, kiedy z powodu swego niearyjskiego pochodzenia przebywał w warszawskim getcie, a potem pod przybranym nazwiskiem ukrywał się u przyjaciół. Po wojnie wybrał Wrocław, gdzie przybył już 1 sierpnia 1945 r. Był tym, który 15 listopada 1945 r. wygłosił wykład inaugurujący działalność polskiego Uniwersytetu we Wrocławiu. Kierował Zakładem Mikrobiologii Lekarskiej, stworzył Instytut Immunologii Lekarskiej i Terapii Doświadczalnej, a potem Ośrodek Badania Patologii Ciąży. Był autorem niemal 400 publikacji, wśród których na szczególne miejsce zasługuje podręcznik akademicki „Immunologia ogólna”, pisany w latach 1939-1942, który jest równocześnie adresowanym do przyszłych czytelników, którzy przetrwają piekło wojny, traktatem filozoficznym o niepodzielności i urokach natury. Druga z wielkich prac prof. Hirszfelda to „Historia jednego życia”, w której przedstawia historię cierpienia człowieka i losy uczonego, który sądził, że nauka może uczynić człowieka lepszym. Dla J. B. Kosa L. Hirsztfeld to także jego Mistrz, znakomity wykładowca i „ogrodnik ludzkich dusz”.

Tak jest w naszym ludzkim życiu, że obok ludzi miernych i przeciętnych, spotykamy (czasem zdarza się cud, że osobiście), postacie wielkie i nieprzeciętne, z których działań można brać wzór i natchnienie także dla zwykłych, codziennych i przyziemnych poczynań. Wielkie podziękowania dla trzebnicko – wrocławskiego lekarza – pisarza Jerzego Bogdana Kosa, za to, że o tych Postaciach napisał. Bo przecież „nie po to światło i mądrość, i prawda są, by „pod korcem stały”.

Autor: Wojciech Kowalski

Skomentuj