Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Top

Nie skomentowano

Na początku odzywają się ptaki

Na początku odzywają się ptaki

Dnia 26 marca 2015 r. w Sali Ślubów trzebnickiego ratusza obyło się pierwsze w tym roku Spotkanie Czwartkowe, zorganizowane przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Trzebnickiej.

Tytuł spotkania zapożyczyliśmy z wiersza „Mozarta Msza c-moll”, z tomiku „Słowa i znaki” Jerzego Bogdana Kosa, który był bohaterem tego spotkania. Wieloletni prezes TMZT, a obecnie prezes honorowy towarzystwa, Honorowy Obywatel Miasta Trzebnicy.

Spotkanie miało szczególny, uroczysty charakter, bowiem chcieliśmy w „wiosennym klimacie” uczcić kolejne urodziny i imieniny doktora Jerzego B. Kosa – wieloletniego prezesa TMZT, a obecnie prezesa honorowego towarzystwa, Honorowego Obywatela Miasta Trzebnicy. Po przywitaniu gości przez Marka Kolińskiego, miłą muzyczną niespodziankę przygotował Marian Kowalski, który, gdy dr Kos wchodził do Sali, zagrał na akordeonie „Sto lat”, a zebrani goście wtórowali klaskaniem w takt melodii. Prezes TMZT Zbigniew Lubicz-Miszewski wyjaśnił zebranym i solenizantowi specyfikę „prezentu” dla dr Kosa:

Szanowni Państwo! Dzisiejsze spotkanie ma szczególny charakter, chcemy naszemu Prezesowi Honorowemu – dr. Jerzemu Bogdanowi Kosowi ofiarować wiosenny prezent urodzinowy. Drogi Doktorze, przyjmij go jako wyraz naszej serdecznej wdzięczności.

Doktor leczył ludzi i nas, nie tylko sztuką lekarską, ale i dobrym słowem. Właściwie nie powinienem mówić dziś białym wierszem, ale zielonym. Dlatego, że każde działanie doktora, w ramach działań i przedsięwzięć Towarzystwa, było ożywczym działaniem, zaczynem wielu nowych, wielokierunkowych, nowatorskich rozwiązań na niwie kultury, oświaty i zdrowia. Ziarna hojnie rzucone przez doktora dawno temu w Trzebnicy, teraz po latach, nie tylko wykiełkowały, ale wyrosły z nich dorodne drzewa, które obficie kwitną i owocują. Trzebnica na wiosnę – to morze kwitnących sadów jabłoni, pełnych wiosennych koncertów ptaków. I nawet na tej niwie zaznaczyłeś swoją obecność – pierwszy „Brzask” z 1983 roku, zaczyna się tekstem Zdzisława Łyki – „Trzebnicki Rejon Sadowniczy”. Dlatego w tonacji wiosennej zaczynamy koncertem Tobie dedykowanym.

Wprawdzie po wielu latach zamieszkałeś we Wrocławiu, by być bliżej, przy młodych Kosach, ale swoje serce zostawiłeś w Trzebnicy. Dzisiaj otrzymasz od nas prezent podwójny, a może nawet potrójny (tego nawet my nie wiemy). Po bukiecie muzycznym wręczymy Ci okazały bukiet słowny. Pewnie to będą słowa skrzydlate, które dotrą do wszystkich i zostaną w naszych sercach.

Cieszymy się, że jesteś dzisiaj wśród nas i chcielibyśmy, abyś wracając do domu, zabrał ze sobą te wszystkie prezenty, które są dowodem naszej szczerej przyjaźni i pamięci.

Marek Koliński przedstawił program spotkania i zaprezentował sylwetkę wykonawczyni półgodzinnego koncertu – pianistki – Inny Stawniczuk, która urodziła się w Kijowie i jest absolwentką Uniwersytetu Sztuk Pięknych w Charkowie, a obecnie mieszka we Wrocławiu. W Trzebnicy wystąpiła po raz drugi. Artystka po mistrzowsku wykonała: L. Beethovena – 6 Bagatelles, R. Schumanna – Intermezzo z „Wiedeńskiego karnawału”,  F. Schuberta – Impromptu,  F. Chopina – Walc oraz trzy mazurki R. Schumanna – „Agitatissimo” z cyklu „Kreisleriana”.

Następnie dr Sebastian Węgrzynowski, pracownik PODM-P Biblioteki Pedagogicznej w Trzebnicy, wygłosił referat „Na początku odzywają się ptaki”. Wspomniane wystąpienie dotyczyło trzech najważniejszych problemów poruszanych w twórczości poetyckiej dr J. B. Kosa. Zdaniem dr Węgrzynowskiego są nimi: 1. prezentowanie jedności świata natury i świata kultury; 2. ukazywanie postawy człowieka wobec natury oraz 3. nawiązywanie do toposu genezyjskiego.

Jedność przyrody i świata człowieka szczególnie widoczna jest, jak stwierdził prelegent, w wierszach „Mozarta Msza C-Moll” i „Witraż leśny”. Stosunek człowieka do natury przedstawił dr Węgrzynowski na przykładzie wierszy „Milczenie lasu” oraz „Słowa i znaki”. W wyżej wymienionych utworach zdaniem prelegenta człowiek występuje nie tylko jako pan natury, ale też jako istota bezradna wobec potęgi przyrody.

Bardzo ważną częścią wystąpienia dr Węgrzynowskiego była interpretacja wierszy „***(Najpierw człowiek przebił bok niedźwiedzia)” i „Taki był początek”, stanowiących odwołania do znanego w kulturze europejskiej toposu genezyjskiego. Zdaniem prelegenta wiersz „Taki był początek”, będący poetycką wizją powstania Trzebnicy, nabiera szczególnego znaczenia w przededniu przypadającej na 20 kwietnia 2015 r. 70. rocznicy przybycia do miasta Św. Jadwigi Śląskiej pierwszych po drugiej wojnie światowej osadników polskich.

Naszymi „prezentami” mile zaskoczyliśmy doktora, do czego się przyznał w krótkim wystąpieniu, przypominając zgromadzonym trudne początki naszej wspólnej drogi.

Zbigniew Lubicz-Miszewski pokazał prezentację multimedialną, której bohaterem był J. B. Kos. W tle odzywały się subtelne ptaszęce głosy (nagranie specjalnie przygotowane przez Alicję Stręk-Tworek), a na ekranie przewijały się zdjęcia i teksty ilustrujące bogatą działalność prezesa TMZT. Wzruszającymi momentami były wiersze odczytane przez ich autorki – Wiesławę Kuciębę i Irenę Prostak. Wiersz W. Kucięby to bajka, ale o „naszym” Kosie. I. Prostak białym wierszem opowiedziała chwytającą za serce historię spacerów dr Kosa z jego ukochanymi irlandzkimi seterami. Prezentację kończyła dowcipna „ptasia” laurka z życzeniami dla naszego drogiego Jubilata.

Akord muzyczny Inny Stawniczuk zakończył ten niezwykły wieczór. Nasz honorowy prezes opuszczał spotkanie z dużym koszem pełnym wiosennych kwiatów, w które zaplątał się jakiś ptaszek. Kos, nie kos? Nikt nie zauważył. Taki los… Mamy nadzieję, że teraz wesoło ćwierka wszystkim Kosom we Wrocławiu.

Barbara Kołodzijeczykowa i Zbigniew Lubicz-Miszewski


DOKTOR I SAKE

Mieszkańcy Trzebnicy znają Cię jako świetnego lekarza, zamiłowanego historyka, lirycznego poetę, lub zaangażowanego naukowca. Znają Cię także jako działacza społecznego, wielkiego miłośnika Ziemi Trzebnickiej, twórcę „Brzasku”.

W mojej pamięci, Doktorze, Twój obraz – to nie pochylona nad chorym postać w białym kitlu, nie skupiona twarz nad historycznymi dokumentami, ani wpatrzona w czystą, kartkę papieru, gotową przyjąć nowy wiersz, Twój wiersz.

Ja – widzę Cię doktorze – z dwoma psami na spacerze
idziesz polną dróżką nad wąwozem.
Przed Tobą biegną dwa irlandzkie setery.
Piękne, dostojne, szybkie,
o lśniącej,. Długiej, czerwono-brązowej sierści.
One pierwsze zdobywały wzgórze
i radosnym szczekaniem obwieszczały zwycięstwo.
Potem pojawiałeś się Ty.
Często zatrzymywałeś się na podejściu,
by pogawędzić z moim teściem
– prostym chłopem z Kieleckiego
– o zbiorach porzeczek,
szpakach na czereśniach,
lub najzwyklej, o pogodzie.
Potem szliście dalej.
Nigdy nie widziałam waszych powrotów.
Myślę, że były to długie wędrówki
zboczami trzebnickich wzgórz.
Trwało to kilka lat…
Ale po pewnym czasie
pieski zaczęły tracić swoją grację,
wolniej poruszały się na stoku,
częściej chodziły „przy nodze”,
lub truchtały za Tobą, Doktorze.
Tylko smycz w Twoich rękach
świadczyła o dawnej ich świetności.
Mijały lata,
pewnego dnia spostrzegłam,
że kroczy za Tobą samotna Sake.
Towarzyszka jej zabaw dobiegła
do życiowej mety – pomyślałam.
Teraz chodziliście tylko we dwoje.
Wciąż pokonywaliście ścieżkę nad wąwozem.
Tylko stawaliście coraz częściej
i przystanki były coraz dłuższe.
Czasem brałeś jej rudą głowę
w swoje dłonie i coś jej mówiłeś…
Ona patrzyła…
Merdała wyliniałym chwościkiem
i powoli ruszała Twoim śladem.
Jednak któregoś dnia dostrzegłam
samotną Twoją postać, Doktorze.
Szedłeś spokojnie, miarowym krokiem.
Nie zatrzymywałeś się,
nie miałeś smyczy.
za Tobą nie było Sake,
już nie szła po Twoich śladach,
To Ty doktorze szedłeś jej śladem.
Śladem starej, wiernej Sake.
Rudej irlandzkiej seterki.
 
Dziś zrozumiałam,
że Ty odcisnąłeś na kartach
historii naszego miasta swój ślad,
ale na Twoim sercu
są odciśnięte ślady psich łap.

Irena Prostak
– znajoma z widzenia
Z polnej dróżki nad wąwozem


 

kos4Barbara Kołodzijeczykowa i Zbigniew Lubicz-Miszewski

Skomentuj