Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Top

Kołodziejczykowa, Barbara

b-kolodziejczyk 2Barbara Kołodziejczykowa, z domu Tęcza, urodziła się 25 kwietnia 1950 r. we Wrocławiu. Jest absolwentką Wydziału Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. 30 lat pracowała jako nauczycielka języka polskiego w Szkole Podstawowej nr 1 w Trzebnicy – przekształconej później Gimnazjum nr 1. im. Księcia Henryka Brodatego.

W latach 1989-1985 była przewodniczącą Zespołu Samokształceniowego w rejonie trzebnickim. Obecnie jest na emeryturze, pracuje na etacie „potrójnej babci”, ale dalej działa społecznie organizując co roku np. Jasełka w Szczytkowicach i kontynuuje wieloletnią współpracę z Duszpasterstwem Nauczycieli, którą rozpoczęła w 1976 r. Jest współorganizatorką spotkań środowiskowych organizowanych w ramach Duszpasterstwa Nauczycieli, wielu wycieczek po kraju i za granicą, współorganizuje coroczne dni skupienia dla nauczycieli w Wielkim Poście i prowadzi kronikę DN. Jest wiceprezesem Towarzystwa Miłośników Ziemi Trzebnickiej i członkiem Rady Wydawniczej TMZT. Jest autorką artykułów publikowanych w „Brzasku”, „NOW-ej gazecie trzebnickiej”, w „Panoramie Trzebnickiej”, w „Gościu Niedzielnym”, parafialnym „Żniwie” i „Nowym Życiu”. W książce metodycznej dla nauczycieli publikowano dokumentacje lekcji języka polskiego – warsztaty polonistyczne – prowadzone przez B. Kołodziejczyk. W „Nowym Życiu” publikowano legendy o księciu Henryku Brodatym pisane z jej inspiracji przez uczniów.

Mieszkała we Wrocławiu od 1976 r. Rodzina Kołodziejczyków (mąż Piotr – lekarz, trzy córki) zamieszkała w Trzebnicy, przy ul. Kościelnej 1, gdzie podczas kolędy rokrocznie z jej inicjatywy organizowano wraz z mieszkańcami tego bloku „Jasełka”. Od 2006 r. mieszkają z rodziną w wielopokoleniowym domu w Szczytkowicach. W Szkole Podstawowej nr. 1 zorganizowała na ostatnim piętrze klasę „Nasz Dom Ojczysty”, gdzie zostały zgromadzone jej pamiątki rodzinne, eksponaty przynoszone przez dzieci – przedmioty użytku codziennego – przedmioty z przeszłości „z historią i duszą” (niektóre ocalone ze śmietnika), które warto było ocalić od zapomnienia: np. szczotki do czyszczenia lnu, maglownice, strug do wykonywania kół, stroje ludowe, rzeźby i obraz sakralny z glinianymi lichtarzami, garnki, naczynia kuchenne. Czuło się tam ciepłą atmosferę domu rodzinnego – Naszej Małej Ojczyzny. Pokłosiem wrocławskich warsztatów polonistycznych, w których uczestniczyła, były nietypowe lekcje języka polskiego, historii i spotkania z ciekawymi ludźmi. Takie zajęcia z udziałem zaproszonych gości angażowały wszystkich uczniów, uczyły patriotyzmu, umiłowania ziemi ojczystej i szacunku do korzeni swojej rodziny – powrotu do tradycji, obrzędów i ukochania ojczystej poezji. Jedną z ciekawszych lekcji była lekcja „Po co dzieciom baśnie?” Dzieci poprzebierały się za różne postacie z ulubionych baśni i czekały na panią „profesor” Basię, która, by podkręcić atmosferę spóźniła się parę minut i z brawurą wjechała do klasy jako czarownica, w masce na twarzy i na miotle. Dzieci przyznały potem, że poznały w końcu swoją panią po butach. W ręce czarownica trzymała koszyk pełen słodkich pierniczków, którymi nagradzała dzieci za dobre odpowiedzi. Goście obserwujący lekcję byli również zaangażowani w niektóre zadania.

Ciekawe były też zajęcia „Cudze chwalicie swego nie znacie!” – cykl spotkań ze znanymi ludźmi m.in. z ks. prof. Antonim Kiełbasą i z Aleksandrą i Marianem Kowalskimi z Małego Muzeum Ludowego z Marcinowa. Każde takie spotkanie odbywało się w specyficznej scenografii, towarzyszyła mu mini publikacja o bohaterze spotkania i jego dokonaniach. Były też organizowane spotkania wspólnie z uczniami – n.p. z poezją ks. Jana Twrdowskiego. W scenografii klasowej ważną rolę odgrywała maszyna do pisania w której wkręcone były listy uczniów do poety. W tym ciekawym gabinecie organizowano dni matki, babci i dziadka, a specjalne wystawy organizowane były co roku w dniu szkoły we wrześniu. Po obchodach 25-lecia pontyfikatu Jana Pawła II, fotograficzną dokumentację ze szkolnej uroczystości – wraz z listem do papieża napisanym przez uczniów, wysłano do Watykanu, a szkoła otrzymała potem specjalne podziękowanie.

Nauczycielka organizowała piesze wycieczki po okolicach Trzebnicy, np. uczniowie byli z wizytą u ludowej poetki Natalii Jańczyk w Ligocie Pięknej, na wycieczce rowerowej w Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Łozinie, na Kociej Górze i w Lesie Bukowym. Specjalne lekcje odbywały się w Muzeum Regionalnym – po zapoznaniu się ze zbiorami muzeum uczniowie nanosili na „oś czasu” poszczególne muzealne eksponaty.

Szczególnie troszczyła się o uczniów, o ich sprawy osobiste i wiele razy organizowała dla nich pomoc i wsparcie. Jej dewizą zawsze było: „najważniejsza jest miłość i tolerancja, zawsze w każdym człowieku trzeba zobaczyć to, co jest w nim wartościowe i starać się wydobyć to na światło dzienne”.

Uczniowie lubili swoją nauczycielkę. Pewnego razu, gdy zachorowała, klasa przyszła ją odwiedzić odgrywając teatrzyk kukiełkowy, który wcześniej sami przygotowali.

O sobie samej mówi, że jest szczęśliwym człowiekiem.

Jest zawsze osobą bardzo pogodną, roztaczającą wokół atmosferę zdrowego optymizmu, a w konfliktowych sytuacjach potrafi swoim słowem i uśmiechem uspokoić nawet burze i tornada...

Zbigniew Lubicz-Miszewski