Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Top

9 komentarzy

Kiedyś było uzdrowisko…

Kiedyś było uzdrowisko…

U jak Uzdrowisko w kolejnym wpisie Bedekera Trzebnickiego. Kiedyś było, teraz niestety go nie ma, a masowa zabudowa terenów dawnego Zdroju popierana przez gminę, wycinka Lasu Bukowego i stan powietrza wskazują, że pozostanie ono w przyszłości jedynie piękną kartą w historii miasta.

W wydanym w 1977 r. przewodniku po Dolnym Śląsku (autorzy: Ryszard Chanas i Janusz Czerwiński) Trzebnica jest określona mianem zdrojowiska ze źródłami mineralnymi, zawierającymi szczawy żelaziste i źródła siarczane. Autorzy nawiązują tu do tradycji uzdrowiskowych naszego miasteczka, których początki sięgają II połowy XIX wieku.

Właściciel ziemski Otto Mueller odkrył wówczas , że znajdujące się w pobliżu Lasu Bukowego tereny bagienne zawierają lecznicze borowiny. Wkrótce potem przekonano się o własnościach leczniczych wód mineralnych (Źródło Jadwigi”, „Źródło królewskie”, „Źródło kwaśne”). Zdecydowano więc, że w Trzebnicy wzorem Skarszyna i Obornik Śląskich powstanie uzdrowisko. 1 maja 1888 r. nastąpiło oficjalne otwarcie Domu Zdrojowego (dziś budynek Starostwa Powiatowego), wraz z zakładem kąpielowym. Uzdrowisko oferowało leczenie reumatyzmu, chorób płuc, anemii oraz chorób kobiecych.Wykonywano w nim zabiegi hydroterapeutyczne, kąpiele błotne i kwasowęglowe, a także masaże. Szybko okazało się, że nowe uzdrowisko stało się potrzebne i popularne. Już w pierwszym roku działalności przyjęło ponad 4 tys. kuracjuszy, a na początku XX w. ich liczba wzrosła do 6 – 7 tys. Ta tendencja utrzymywała się przez cały okres między I a II wojną światową.

Od 1905 r. właścicielem trzebnickiego sanatorium stał się znany przedsiębiorca budowlany Hubert Jandtke. Zbudował on Hotel Zdrojowy z 50 pokojami (budynek obecnej Szkoły Muzycznej). Powstał także piękny park zdrojowy, połączony ścieżkami z pobliskim Lasem Bukowym. Całość, razem ze stawami (Gondolowym i Rybnym) stanowiła kompleks spacerowo – rekreacyjny, przyciągający pięknym i malowniczym położeniem. Szybko rozwinęła się sieć pensjonatów, hoteli zajazdów (Dwór Myśliwski, Pod Złotym Orłem, Pod Złotą Koroną, Pod Złotym Lwem).
Dotarcie z Wrocławia ułatwiały dwie linie kolejowe: szerokotorowa przez Psie Pole i Pasikurowice (od 1886 r.) oraz wąskotorowa (otwarta 10 lat później) wzdłuż głównej drogi Wrocław – Poznań, z malowniczym przełomem Kocich Gór (Wysoki Kościół – Będkowo – Węgrzynów – Trzebnica) . W Trzebnicy obok głównej stacji wąskotorowe j– Trzebnica Gaj, powstał także przystanek Trzebnica Zdrój (Trebnitz Hedwigsbad).

Uzdrowisko (i Las Bukowy) stało się, obok sanktuarium św. Jadwigi, najważniejszą atrakcją turystyczną Trzebnicy, ale także wpłynęło w znaczący sposób na rozwój miasta. Przyjeżdżali tu głównie mieszkańcy Wrocławia, a wielu z nich, zachęconych walorami krajobrazami i spokojnym życiem w małym miasteczku zdecydowało się na osiedlenie w Trzebnicy. Powstawały dla nich nowe osiedla domków jednorodzinnych, ale także okazałe wille i kamienice, zarówno w pobliżu uzdrowiska, jak i w południowej części miasta (dzisiejsze ulice: Wojska Polskiego, Tadeusza Kościuszki, Prusicka). Bad Trebnitz in Schlesien stał się ważnym i znanym miejscem tej części Europy.

Po 1945 r., z przyczyn głównie ekonomicznych, nie udało się polskim władzom odtworzyć infrastruktury trzebnickiego uzdrowiska. Co prawda w „Informatorze na rok 1947/48”, wydanym przez Zarząd Państwowych Uzdrowisk Dolnośląskich, znajdujemy Trzebnicę jako jedno z 11 uzdrowisk tego regionu , ale początkowo zaprzestano tu działalności leczniczej. W budynkach sanatoryjnych organizowano natomiast (potrzebne wtedy bardzo) turnusy dla dzieci i młodzieży. Przebywały tu w szczególności sieroty z rodzin rozbitych przez wojnę oraz dzieci ze środowisk zaniedbanych.

Od 1951 r. rozpoczął się nowy etap w dziejach trzebnickiego uzdrowiska. Powstał tu ośrodek leczniczo – rehabilitacyjny dla dzieci poszkodowanych w wyniku choroby Heinego – Mediny (epidemia objęła wtedy 3 tys. osób w skali kraju, a w 1958 r. ponad 6 tys. dzieci). W ciągu 10 lat Uzdrowisko w Trzebnicy udzieliło pomocy ponad 2 tys. młodym pacjentom z całej Polski. Zespołem lekarzy i rehabilitantów kierowała wówczas Maria Kotecka. W związku z wygasaniem choroby Heinego – Medina uzdrowisko od 1963 r. , przekształciło się Sanatorium Rehabilitacyjno – Ortopedyczne, największą tego typu placówkę w Polsce. Pod kierunkiem prof. Jerzego Przybylskiego wykonano w niej wiele pionierskich i unikalnych operacji młodych pacjentów.

Od 1968 r. dyrekcja trzebnickiego Uzdrowiska podjęła starania o przywrócenie Trzebnicy statusu miasta uzdrowiskowego, które doprowadziły w 1970 r. do potwierdzenia przez ówczesne władze państwowe zdrojowego charakteru miejscowości. Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych dokonano odwiertu wód mineralnych, stwierdzając że występują tu wody termalne o własnościach siarczanowo – chlorkowo – wapniowo – sodowych. Powstała rozlewnia wody mineralnej, która produkowała w ciągu doby 15 tys. butelek „Trzebniczanki”. W 1975 r. w odwiercie na głębokości 1350 m znaleziono ciepliczą solankę typu ciechocińskiego, o temperaturze 37 st. C. Dlatego zaczęto poważnie myśleć o powrocie do tradycji. Zespół ekspertów przygotował program uporządkowania i zagospodarowania terenów i obiektów na terenie Uzdrowiska. Zaplanowano nowe inwestycje. W 1972 r. oddano do użytku budynek nowej szkoły, która kilka lat potem otrzymała imię Janusza Korczaka. Wieloletnim dyrektorem szkoły i inicjatorem wielu działań wspierających działania rehabilitacyjne (m. in. drużyny harcerskie Nieprzetartego Szlaku i Poczta Harcerska) był dr Adam Waniek. Niestety w wyniku następstw reformy administracyjnej kraju w 1976 r. Uzdrowisko Trzebnickie straciło samodzielność, co oznaczało kres planów reaktywacji sanatorium.

Jak podaje w monografii Trzebnicy (Trzebnica. Zarys rozwoju miasta na przestrzeni wieków. Wrocław 1995) Jerzy Bogdan Kos – w latach 1951 – 1991 w trzebnickim Uzdrowisku leczonych było 37 tys. 450 dzieci z różnymi schorzeniami narządów ruchu. W wydanej kilka lat później pracy Czas nadziei (Trzebnica 2004) ten sam autor pisze, że przyszły kronikarz dziejów Trzebnicy będzie miał problem z z wyjaśnieniem: „co zadecydowało o zmarnowaniu dorobku, którzy powołali go (Centrum Ortopedyczno – Rehabilitacyjne w Trzebnicy –przyp. W.K.) do życia oraz uczynili zakładem leczniczym o uznanym znaczeniu i dorobku, a także z ujawnieniem, co przesądziło o zaprzepaszczeniu szansy, jaką stanowiło odkrycie w Trzebnicy termalnych wód mineralnych?”.

Kilka lat temu wydawało się, że idea reaktywacji trzebnickiego uzdrowiska znów stała się żywa. Na internetowej stronie sygnowanej przez Gminę Trzebnica pod wymownym tytułem „Droga do uzdrowiska” http://turystyka.trzebnica.pl/35/droga-do-uzdrowiska.html (przeglądałem 15 II 2018 r.) znajdujemy zapis działań podjętych w latach 2012 – 2013 z inicjatywy burmistrza trzebnickiej gminy Marka Długozimy. W oparciu o ustawę z 2005 r. o gminach uzdrowiskowych ponownie podjęto działania zmierzające do odzyskaniu przez Trzebnicę statusu uzdrowiska. Powołano zespół ds. przywrócenia funkcji uzdrowiskowej. Uzyskano pozytywną opinię Ministerstwa Zdrowia „i tym samym zielone światło w drodze o nadaniu statusu dla gminy”. Odbyło się spotkanie z przedstawicielami Zachodniego Centrum Konsultingowego “Euro Invest” , zaplanowano wizytację przedstawiciela Ministerstwa Zdrowia… Materiał kończy się zdaniem: „Wszystkie te działania, które będzie trzeba podjąć przez następne lata niezaprzeczalnie przyczynią się do zwiększenia prestiżu oraz podniesienia atrakcyjności terenu, jednocześnie szeroko zaprezentują i wypromują miasto wśród tych miejscowości, które czekają w drodze do uzdrowiska.”

I co potem nastąpiło? Tego znów nie wiadomo. W materiałach zaprezentowanych przez gminę w specjalnym wydaniu Brzasku mówi się tylko o „terenie byłego uzdrowiska”…

Autor: Wojtek Kowalski

Komentarze

  1. Irek

    Typowe marnotrawstwo w polskim wydaniu: źródła termalne i lecznicze niewykorzystane, tereny dawnego zdroju zabudowane bezgustowną architekturą a zaraz zabudują pola, las wycinany i zaśmiecony, w powietrzu smog. Mrzonki o reaktywacji uzdrowiska, to tylko bujna fantazja. Zmarnowanego potencjału w tym wypadku łatwo się nie da odbudować.

  2. Jak u Golców:)

    Kiedyś było uzdrowisko,
    Teraz mamy blokowisko!
    A tam gdzie jest to ściernisko,
    Bedzie stał mój dom!

    Las bukowy niepotrzebny,
    Lepszy będzie tartak drzewny!
    A tam gdzie zielony łan,
    Dom z wielkiej płyty będzie stał!

    Po co nam lecznicze wody,
    Po co zieleń i ogrody,
    Zmarnujemy to co mamy,
    Dokumentnie rozdeptamy!

    Łyse miasto nam zostanie,
    Drzewa będą w przyszłym planie,
    Pięcioletnim gminy naszej,
    Co podatki kocha wasze!

  3. Mirek

    Zielenią nie da się pochwalić, nie da się jej “zainicjować”, żeby była zielona i przypisać sobie akt stwórczy;))) No bo czym tu się można chwalić – czystym lasem bukowym? czystą kocią górą? Lepiej niech wszyscy chodzą po czystym betonie, a że tereny zielone zaśmiecone? Tym lepiej! Ludzie docenią beton:)!!!!

    • Marek

      Patrz pozytywnie!!! Zawsze może powstać pierwsze w Polsce uzdrowisko betonowe!!!

  4. Marzena

    Panie Wojtku, czego nie wiadomo? Przecież widać, co się stało. Trzebnica nie ma szans na status uzdrowiska. W zimie nie ma czym oddychać. W nocy słychać wycie nowej drogi szybkiego ruchu S cośtam, teren dawnego zdroju dokumentnie zabudowany, pola po drugiej stronie lasu to samo. Jak nie był Pan dawno w Lesie Bukowym to trzeba się przejść. Armagedon trwa. Wycinki drzew, jak okiem sięgnął. O jakim Zdroju mowa? Takim, jak Pan napisał DAWNYM Bad Trbnitz. Teraz, może być co najwyżej Bad Beton.

  5. Daniel

    Co sie czepiacie, gmina ma hajs z podatków. Im więcej zbuduje mnieszkań, tym więcej z pieniędzy na nowe pomysły

    • Więcej szmalcu!

      No oczywiście, jak się sprzedaje nieruchomości gminne za 10 baniek i odkupuje potem za 16 baniek, płacąc 60 procent frycowego, to burmistrz będzie musiał zabiegać nie tylko o zabudowę lasu bukowego i kociej góry, ale także okolicznych pól i ogródków działkowych. Kto wie, czy niedługo sady trzebnickie nie okażą się zbędne. Grunt, że finansiści zarobią…

      • Robert

        czy nikt nie może skontrolować tej gminy? to niedorzeczne, żeby sprzedawać majątek gminy, a potem go odkupować po horendalnych cenach! na co burmistrzowi te pieniądze? na łatanie dziur w gminnej kasie???!!!!

        • Może na promocje?;))))))

Skomentuj