Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Do góry

Top

Nie skomentowano

115 urodziny ciuchci

115 urodziny ciuchci

Trzebnicka ciuchcia przed bazyliką Św. Bartłomieja? Czy to fantazja? Nie zupełnie, tak mogło bowiem stać się, gdyby udało się zrealizować plany z 1894 r.

Ten wielce oryginalny projekt powstał z inicjatywy „Komitetu budowy tramwaju parowego z Wrocławia do Trzebnicy”, powołanego głównie spośród członków magistratu Trzebnicy i innych osób, m.in. ziemianina Hochmutha. Projekt poparły ościenne powiaty wrocławski i milicki oraz lokalna finansjera. Planowana kolejka miała umożliwić wygodną podróż mieszkańcom Wrocławia i Trzebnicy oraz mniejszych miejscowości położonych w okolicy. Linia służyłaby także młodzieży szkolnej, robotnikom i turystom, a także kuracjuszom, przybywającym coraz liczniej do Lasu Bukowego i do Zdroju Św. Jadwigi, jak nazywano wówczas dzielnicę uzdrowiskową w Trzebnicy.

Autorzy projektu pamiętali także o pielgrzymach nawiedzających sanktuarium Św. Jadwigi, których liczbę szacowano na 7 tys. To niewiele w porównaniu z ponad 2,5 mln pasażerów, jakie miała rocznie przewozić planowana kolejka. Pociągi rozpoczynałaby bieg we Wrocławiu na pl. Powstańców Wielkopolskich, następnie jadąc wzdłuż szosy rawickiej docierałyby do Trzebnicy. W obrębie Trzebnicy pociągi kontynuowałyby jazdę ul. Wrocławską i dalej obecną ul. ks. Bochenka, i docierałyby do placu przed bazyliką Św. Bartłomieja, gdzie planowano stację końcową. W przyszłości projektowano przedłużenie torów do Prusic, gdzie linia łączyłaby się z Milicko-Żmigrodzką Kolejka Powiatową. Pociągi pasażerskie kursowałyby między Wrocławiem i Psarami co kwadrans i co pół godziny, natomiast między Wrocławiem i Trzebnicą raz na godzinę. Niestety nie udało się zrealizować planowanej inwestycji, autorom zabrakło determinacji a może zwyciężył realizm. Wkrótce bowiem inicjatywę budowy połączenia kolejowego według zmienionej koncepcji, przejęła spółka komandytowa Schnegee&Co, która zbudowała i eksploatowała od kilku lat Żmigrodzko-Milicką Kolejkę Powiatową. A sam projekt pozostał ciekawym przyczynkiem do historii Trzebnicy w ostatniej dekadzie wieku pary i elektryczności.

dr Janusz Gołaszewski

CIUCHCIA – WSPOMNIENIE

Po Kocich Górach
w upalne sierpniowe noce
w zamglonym krajobrazie
w srebrzystej poświacie
widać czasem coś jakby pociąg
i dziwne postacie
a czasem nawet w biały dzień
przemyka po złotych torach
jakiś dziwny cień
ta, ta, ta, ta, ciuch, ciuch, ciuch,
to naszej Ciuchci chyba jakiś duch!
i sapie i dudni i gwiżdże i prycha
i płacze i kwili, czasem cicho wzdycha…
przez pola przez łąki
przez wzgórza się pcha
gdzie ona, gdzie ona
gdzie ona tak gna?
ogniem bucha, parą syczy
to z Nadodrza Ciuchcia
pędzi do Trzebnicy!
na dworcu Trzebnica-Zdrój
stary kolejarz
co duchów się nie boi
z lizakiem w dłoni
na peronie stoi
i choć na peronie nie ma
żadnego człowieka
on tu codziennie od rana
na swym posterunku czeka
proszę wsiadać, drzwi zamykać!
semafora nie dotykać!
nocą w Trzebnicy-Zdroju
dzieją się jakieś cuda i czary
słychać kocią muzykę
i zakochane pary
nagle Księżyc w pełni
do pociągu wsiada
a z nim świetlików
cała gromada wpada
i świetlisty pociąg
zaczyna kurs nowy
do nieba leciem kochani…
to jest kurs odlotowy!
a ten pociąg wąskotorowy
nie elektryczny, nie spalinowy
toż to prawdziwy tramwaj parowy!
teraz już wszyscy wiedzieć to muszą
że nasza Ciuchcia kochana
to jest maszyna parowa
z kociogórską duszą!

– w 115 rocznicę urodzin Ciuchci
Zbigniew Lubicz-Miszewski

Skomentuj